Reklama

USA: Zabił rodzinę nastolatki poznanej w sieci, a ją uprowadził

28-letni Austin Lee Edwards przejechał wszerz przez Stany Zjednoczone, by spotkać się z nastolatką z rodziny Winek. Znajomość nawiązali w internecie. Dziewczyna nie zdawała sobie jednak sprawy, że koresponduje z przyszłym zabójcą. Mężczyzna zamordował jej dziadków i matkę, a ją porwał. Uciekając, wdał się w strzelaninę z policjantami. Możliwe też, że podpalił dom Winków.

Edwards był funkcjonariuszem w biurze szeryfa hrabstwa Washington w Wirginii. Ze swojego stanu przejechał ponad 3,5 tysiąca kilometrów, by dotrzeć do Riverside w Kalifornii, gdzie mieszkała nastolatka poznana przez niego w sieci.

Jak opisało NBC News, zaparkował auto przy sąsiedniej posesji i wszedł do domu zamieszkanego przez rodzinę Winków. Później okoliczni mieszkańcy powiadomili policję, że widzieli nieznajomego mężczyznę, który wraz z nastolatką wsiadał do auta marki Kia. Młoda kobieta miała wyglądać na "zaniepokojoną".

Reklama

Pościg za potrójnym mordercą. Edwards ostrzeliwał radiowozy

Na miejsce, poza funkcjonariuszami, przyjechali też strażacy, ponieważ na terenie domu Winków wybuchł pożar. Po chwili służby odnalazły trzy ciała leżące tuż przy wejściu do nieruchomości. Ustalono, że należały do 65-letniej Sharie Winek, jej o cztery lata starszego męża Marka, a także córki - 38-letniej Brooke.

Rodzina nie zginęła jednak w wyniku pojawienia się płomieni. Mundurowi zorientowali się od razu, że została zamordowana. Rozpoczął się więc pościg za mężczyzną, który odjechał z nastolatką - córką zabitej Brooke. Ustalono, że jest nim Austin Lee Edwards. 

Kię należącą do 28-latka odnaleziono w pobliżu miejscowości Kelso. "Gdy policja zlokalizowała ten pojazd, Edwards zaczął uciekać i strzelać do funkcjonariuszy. W ich auto wielokrotnie uderzały salwy pocisków" - opisało biuro szeryfa hrabstwa San Francisco.

Strażacy: Pożar na posesji Winków był wzniecony celowo

W pewnym momencie mężczyzna stracił kontrolę nad samochodem i zjechał z drogi. Na nowo wywiązała się strzelanina, w wyniku której zginął. Brali w niej udział policjanci zarówno na ziemi, jak i interweniujący z helikoptera.

28-latek zginął na miejscu. Nastolatce nic się nie stało - zaopiekowali się nią mundurowi. Policja nie poinformowała, jakiego rodzaju relacja łączyła ją z Edwardsem i ile ona trwała.

Straż pożarna podejrzewa, że pożar na posesji Winków nie wybuchł przypadkowo, lecz został celowo wzniecony. Śledztwo w tej sprawie trwa.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: potrójne zabójstwo | Winek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy