Reklama

Reklama

USA: Tajemnicza zbrodnia. Zabito cztery młode osoby, policja nie ma podejrzanych

Zamiast odpowiedzi pojawiają się kolejne pytania w sprawie śmierci czworga studentów Uniwersytetu w Idaho. Na tę chwilę policja z miasta Moscow nie zidentyfikowała żadnego podejrzanego, nie znaleziono narzędzia zbrodni, nie ujawniono też możliwego motywu sprawcy. Mimo, że napastnik jest na wolności, funkcjonariusze wątpią, czy stanowi zagrożenie dla innych osób.

Ciała Ethana Chapina, Xany Kernodle, Madison Mogen i Kaylee Goncalves zostały znalezione przez policję w niedzielę około południa czasu lokalnego (wieczorem czasu polskiego). Studenci mieszkali w jedynym domu, wynajmowanym razem z dwoma innymi osobami. 

Z ustaleń policji wynika, że Chapin i Kernodle przed śmiercią byli razem na imprezie na terenie kampusu. Mogen i Gonclaves byli w barze w centrum miasta. Wszyscy wrócili do domu po godz. 1:45 czasu lokalnego.

Na konferencji prasowej w środę, policja przekazała, że wszystkie ofiary zostały zabite nożem we wczesnych godzinach porannych. Służby przyjechały na miejsce kilkanaście godzin później, gdy niezidentyfikowana osoba zadzwoniła na numer alarmowy informując o tym, że jeden z lokatorów stracił przytomność. Dopiero na miejscu policja odkryła cztery ciała studentów.

Reklama

Cytowany przez CBS News szef policji z Moscow w Idaho James Fry przekazał, że na miejscu nie znaleziono narzędzia zbrodni. Dodał, że nie odnotowano śladów włamania, nie ma też dowodów na to, że sprawca chciał okraść dom. Policjant nie ujawnił też, czy ciała leżały w jednej części domu.

Współlokatorzy byli w domu. Policja nie mówi wszystkiego

Fry przekazał, że współlokatorzy ofiar byli w domu w momencie zbrodni, a także podczas interwencji policji. Nie odnieśli żadnych obrażeń. Policjant powołując się na "integralność dochodzenia" nie ujawnił, czy któryś z nich zadzwonił na numer alarmowy. - Nie wiemy dlaczego służby zaalarmowano w południe, a nie w środku nocy. Badamy okoliczności, by spróbować połączyć wszystkie elementy - dodał.

Odpowiedzi na część pytań mogą przynieść wyniki sekcji zwłok ofiar. Wówczas okaże się, czy wszystkie cztery osoby zostały zabite tą samą bronią.

- Na podstawie szczegółów zbrodni uważamy, że był to odosobniony, ukierunkowany atak na nasze ofiary - stwierdził Fry. Wcześniej policjant zapewniał, że w związku z sytuacją nie ma zagrożenia dla lokalnej społeczności. Podczas konferencji przyznał jednak, że fakt, że sprawca jest na wolności jest powodem do "niepokoju".

- Nie podejrzewamy, że ktokolwiek inny jest w niebezpieczeństwie, ale wszyscy musimy być świadomi naszego otoczenia i uważać na siebie nawzajem - przekazał funkcjonariusz.

Rodziny krytykują policję. "Milczenie potęguje agonię"

Na konferencji prasowej policja była krytykowana za opóźniania w komunikacji z mediami i lokalną społecznością. James Fry przyznał, że oficjalna konferencja powinna zostać zorganizowana "dzień wcześniej".

Jim Chapin, ojciec jednej z ofiar w wiadomości do agencji AP przekazał, że zachowanie policji podsyca jedynie plotki i insynuacje w mediach i w internecie.

"Milczenie potęguje agonię naszej rodziny po morderstwie naszego syna. Wzywam urzędników, aby mówili prawdę, dzielili się tym co wiedzą, znaleźli napastnika i chronili społeczność" - przekazał.

Z powodu śmierci studentów w poniedziałek odwołano zajęcia na Uniwersytecie w Idaho. Krótko po tym jak odnaleziono ciała, uniwersytet poradził studentom pozostanie w bezpiecznym miejscu na około godzinę do czasu, gdy śledczy upewnią się, że na obszarze, w którym doszło do zbrodni, nie ma już żadnego zagrożenia. Prodziekan ds. studenckich zapewnił, że uczelnia jest w kontakcie z rodzinami ofiar i wszystkimi, którzy potrzebują pomocy psychologicznej.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy