Reklama

USA: Sprawa saudyjskiego dziennikarza poróżniła Donalda Trumpa z kongresmenami

Zaginięcie saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego poróżniło prezydenta Trumpa z republikanami w Kongresie. Ustawodawcy z GOP domagają się ukarania władz w Rijadzie, podczas gdy zdaniem Trumpa krok taki, w pierwszej kolejności, zaszkodziłby amerykańskiej gospodarce.

Prezydent Trump w środę po raz kolejny przestrzegł przed podejmowaniem pochopnych posunięć wobec rządzącej w Arabii Saudyjskiej rodziny królewskiej w reakcji na zaginiecie i - zdaniem większości amerykańskich mediów - zamordowanie saudyjskiego komentatora politycznego i opozycjonisty Dżamala Chaszodżdżiego.

Trump poinformował, że zwrócił się do władz tureckich o przekazanie władzom amerykańskim nagrań dźwiękowych i wideo mających potwierdzać, że Chaszodżdżi był torturowany, a następnie zamordowany przez agentów rządu saudyjskiego w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule.

Reklama

"Poprosiliśmy o te nagrania, jeśli istnieją" - powiedział Trump w środę czasu miejscowego. Dodał, że "prawdopodobnie istnieją".

Prezydent oznajmił, że otrzyma pełny raport o wynikach dochodzenia władz tureckich po powrocie z Ankary sekretarza stanu Mike'a Pompeo. "Będzie to pierwsze pytanie, jakie zadam" - dodał.

Trump wypowiadał się w reakcji na opublikowanie w środę w internetowym wydaniu dziennika "The New York Times" relacji tureckiego dygnitarza, który powołując się na nagrania dźwiękowe posiadane przez władze tureckie, twierdzi, że są one dowodem, iż Chaszodżdżi po wejściu do saudyjskiego konsulatu w Stambule 2 października, ok. godz. 13:15 czasu miejscowego był torturowany, a następnie zamordowany przez 15 agentów saudyjskich.

Wcześniej transkrypcja nagrań posiadanych rzekomo przez turecki wywiad został opublikowany, ze wszystkimi wstrząsającymi szczegółami, na pierwszej stronie tureckiego prorządowego dziennika.

Dzień wcześniej Trump i Pompeo, wydawali się być zadowoleni z zapewnień króla Arabii Saudyjskiej i następcy tronu księcia Mohammada ibn Salmana, że rządząca rodzina królewska nie miała nic wspólnego z zaginięciem dziennikarza.

Trump zarzucił krytykom władz w Rijadzie, że działają według zasady "winny do czasu kiedy dowiedzie, że jest niewinny".

Prezydent sprzeciwił się także wprowadzeniu embargo na sprzedaż amerykańskiej broni dla "pustynnego królestwa".

Jeśli Stany Zjednoczone wycofają się z zawartego w ub. roku kontraktu o sprzedaży Arabii Saudyjskiej broni i sprzętu militarnego wartości 110 mld dolarów, to zastąpią je Rosja i Chiny - argumentował.

Reakcja prezydenta rozczarowała przywódców Partii Republikańskiej w Kongresie, którzy potępili Arabię Saudyjską razem z przedstawicielami Partii Demokratycznej.

W ubiegłym tygodniu republikański senator Bob Corker - przewodniczący senackiej komisji stosunków zagranicznych w liście wystosowanym do prezydenta wspólnie z członkami tej komisji z obu partii dał prezydentowi 120 dni na podjęcie decyzji, czy objąć amerykańskimi sankcjami "jakiegokolwiek obcokrajowca", który mógł być odpowiedzialny za zaginięcie Chaszodżdżiego.

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski (PAP)

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy