Reklama

USA: Ogromny tuńczyk wciągnął rybaka pod wodę. Trwają poszukiwania 63-latka

- Ta ryba jest ogromna - takie słowa usłyszał rybak kilka sekund przed tym, jak jego przyjaciel Mark został wyciągnięty za burtę i zniknął w wodnych odmętach. Mężczyźni wybrali się na połów tuńczyka żółtopłetwego, który może osiągać rozmiary zbliżone do dwóch metrów i ważyć ponad 180 kilogramów. Służby prowadzą poszukiwania zaginionego mężczyzny.

W niedzielę 63- letni Mark Knittle wraz ze swoim przyjacielem wybrali się na połów tuńczyka żółtopłetwego w zatoce Honaunau na Hawajach, na brzeg wrócił jednak tylko jeden z mężczyzn. Drugi miał zostać "porwany" przez ogromną rybę ponad 6 kilometrów od brzegu. 

Z relacji policji wynika, że Mark złapał branie, chwile później krzyknął, że "ta ryba jest ogromna". Kilka sekund później mężczyzna był już za burtą. Przyjaciel próbował najpierw złapać Marka, później miał wskoczyć za nim do wody, ten jednak błyskawicznie zniknął pod powierzchnią

Reklama

Rybak mógł być dwa razy lżejszy od tuńczyka

Media podają, że obecnie nie jest jasne czy Mark korzystał uprzęży do łowienia grubiej zwierzyny - te są często używane przez rybaków podczas polowania na tuńczyki, żabnice czy inne wojownicze gatunki. Dzięki takiej uprzęży są w stanie przyczepić wędkę do ciała, a co za tym idzie włożyć więcej siły w walkę z rybą.

Przypięcie się do uprzęży jest jednak ryzykowne. Wędkarz staje się niemal połączony z rybą znajdującą się na drugim końcu żyłki. Nie mając przy sobie noża, po pociągnięciu przez rybę, człowiek ma ogromny problem, by oderwać się od zwierzyny.

Tuńczyk żółtopłetwy może osiągać długość dwóch metrów i ważyć ponad 180 kilogramów. "To ponad dwa razy więcej niż poszukiwany mężczyzna, który ważył około 80 kilogramów" - podała tamtejsza policja.

Służby ruszyły do trudnej akcji. "Zwykle tak nie działamy"

O sytuacji natychmiast zawiadomił służby, które zaczęły poszukiwania. Te są jednak bardzo trudne, masywny tuńczyk mógł bowiem odciągnąć rybaka daleko od miejsca, w którym znajdował się ich statek

- Zwykle działamy w przypadku incydentów, które mają miejsce na wybrzeżu. Tu sytuacja jest inna, ponieważ dzieje się na dnie - powiedział Darwin Okinaka zastępca szefa operacji straży pożarnej na Hawajach.  

Dodał, że jeśli faktycznie został pociągnięty przez rybę, to nie sposób określić, gdzie może się znajdować

Hawajska policja została zapytana o ewentualne podejrzenia udziału osób trzecich w zaginięciu rybaka. Na ten moment nie udzieliła jednak odpowiedzi.

Jaka była największa ryba, którą kiedykolwiek złowiłeś? Pokaż nam jej zdjęcie na Facebooku! 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: rybak | USA | Hawaje | tuńczk | akcja służb | poszukiwania

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy