Reklama

Reklama

USA: O włos od tragedii. Auto zawisło nad wąwozem

O włos od tragedii na zachodzie Stanów Zjednoczonych. Auto z przyczepą kempingową, którym podróżowały dwie osoby, zawisło nad głębokim wąwozem. - Trudno opisać emocje, gdy walczymy o życie ludzi dosłownie wiszące na włosku - mówiła osoba uczestnicząca w akcji ratunkowej.

Jak poinformowały zagraniczne media, do wypadku doszło w poniedziałek przed godz. 15 czasu lokalnego na autostradzie międzystanowej nr 84 w Idaho.

Służby podały, że kierowca pickupa, ciągnącego kilkumetrową przyczepę kempingową, stracił panowanie nad pojazdem, staranował barierkę i zjechał z mostu. Samochód zawisł około 80 do 100 stóp (24 do 30 metrów) nad Wąwozem Malad. Obie części pojazdu łączyły jedynie łańcuchy bezpieczeństwa. 

Jednym ze świadków zdarzenia był żołnierz, który natychmiast wezwał pomoc. 

W środku znajdowało się dwóch pasażerów - 64-letnia kobieta i 67-letni mężczyzna, którzy kurczowo trzymali się pasów bezpieczeństwa. Podróżowały z nimi ich dwa małe psy. 

Reklama

- To był ogromny wysiłek zespołu, który podjął szybką reakcję i wykazał się ogromnym poświęceniem - relacjonował David Neth ze stanowej policji w Idaho. - Trenujemy takie sytuacje, ale trudno opisać emocje, gdy to się dzieje i walczymy o życie ludzi dosłownie wiszące na włosku - dodał.

Parę udało się uratować. Z niegroźnymi obrażeniami trafili do szpitala.

Więcej na ten temat przeczytasz tutaj.



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy