Reklama

USA: Nie wrócił z toalety na statku. Przez 15 godzin dryfował w morzu

28-letni pasażer statku wycieczkowego przez 15 godzin dryfował na pełnym morzu. Mężczyzna wyszedł do toalety w czasie rejsu i zniknął. Nie wiadomo w jaki sposób znalazł się w wodzie. - Wola życia jest czymś, na co należy liczyć w każdej sprawie poszukiwawczo-ratowniczej - powiedział Seth Gross z amerykańskiej straży przybrzeżnej.

Mężczyzna brał udział w rejsie po Zatoce Meksykańskiej. Na pokładzie statku wycieczkowego był razem ze swoją siostrą - podaje BBC News. Oboje znajdowali się w barze, gdy mężczyzna wyszedł do toalety. 28-latek długo nie wracał, więc pasażerka poinformowała o jego zaginięciu. 

Rozpoczęła się akcja poszukiwawcza, w której brało udział kilka ekip ratunkowych, które przeszukiwały wody Zatoki Meksykańskiej. 28-latka udało się odnaleźć po 15 godzinach, w Święto Dziękczynienia. Mężczyzna przez cały ten czas dryfował po wodzie. - Absolutnie najdłuższy czas, o jakim słyszałem - to jeden z cudów Święta Dziękczynienia - powiedział porucznik Seth Gross z amerykańskiej straży przybrzeżnej. 

Reklama

Ratownicy informują, że stan 28-latka jest stabilny. Nie wiadomo, w jaki sposób mężczyzna znalazł się w wodzie. 

To nie pierwszy taki przypadek. Brytyjka dryfowała przez 10 godzin i... śpiewała

Dziennikarze BBC News przypominają, że do podobnego zdarzenia doszło w 2018 roku. 46-letnia Brytyjka została uratowana 10 godzin po tym, jak wpadła do Adriatyku z pokładu statku wycieczkowego.

Kobieta powiedziała jednemu z ratowników, że w przeżyciu tylu godzin w wodzie pomogło jej to, że była w dobrej formie po uprawianiu jogi. Dodała, że śpiewała, aby nie odczuwać zimna w nocy.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: statek wycieczkowy | USA | akcja ratunkowa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy