Reklama

Reklama

USA: "Nauczycielka roku" oskarżona o znęcanie się nad dzieckiem. Miała pobić uczennicę

Caroline Melanie Lee zaledwie kilka dni po przyznaniu jej tytułu nauczycielki roku hrabstwa Duval na Florydzie została zawieszona w swojej szkole. Kobietę oskarżono o pobicie jednej z uczennic. 60-latkę miały rozsierdzić komentarze, które uczennica zamieściła w internecie.

Caroline Lee, nauczycielka angielskiego w Darnell-Cookman School of the Medical Arts w Jacksonville, została zatrzymana przez policję w ostatni piątek. Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta kilkukrotnie uderzyła jedną z uczennic. Ciosy w twarz były na tyle dotkliwe, że dziecku zaczęła lecieć krew z nosa.

Zobacz też: USA: Osadzona uczyła w więzieniu. Odsiaduje wyrok za seks z 13-letnim uczniem

Śledczy ustalili, że nauczycielkę rozwścieczyły komentarze uczennicy na Instagramie, w których krytykowała przyznanie 60-latce nagrody nauczycielki roku. Uczennica wskazywała, że podczas jednej z lekcji kobieta użyła obraźliwego określenia na osobę czarnoskórą. W internetowej wymianie zdań 60-latka przyznała się do błędu, jednocześnie tłumacząc, że użyła tego określenia cytując fragmenty książki Johna Steinbecka "Myszy i ludzie".

Reklama

"Nie wróci do szkoły"

Zaledwie kilka dni później nauczycielka wezwała uczennicę do swojego gabinetu. Gdy ta nie stawiła się tam od razu, 60-latka przyszła do klasy dziewczynki. Po tym jak zostały same, kobieta zaczęła uderzać uczennicę po twarzy, a następnie kopać ją po nogach. Wersję dziewczynki potwierdzają nagrania z monitoringu - widać na nich, jak zakrwawiona uczennica wybiega z klasy i kieruje się do gabinetu szkolnego doradcy w celu zgłoszenia ataku.

Dyrektor liceum Tyrus Lyles przekazał w oświadczeniu, że kadra szkoły jest "zniesmaczona zatrzymaniem nauczycielki". "Odebrano jej wychowawstwo klasy i nie wróci do gmachu szkoły, dopóki nie skończą się procedury - zarówno sądowe, jak i te wewnętrzne" - dodał.

"Nie ma tolerancji dla dorosłych, którzy krzywdzą dzieci. Zwłaszcza tych, którzy korzystają z pozycji osoby zaufanej. Będziemy współpracować ze służbami, a w oczekiwaniu na wyniki śledztwa podejmiemy niezbędne kroki do zapewnienia naszym uczniom ochrony" - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy