Reklama

Reklama

USA: Media opublikowały taśmy Huntera Bidena. "Zdjęcia i rozmowy z prostytutką"

Zapis rozmowy Huntera Bidena z prostytutką oraz zdjęcia w niedwuznacznych pozach zostały opublikowane przez brytyjski tabloid "Daily Mail'. Materiały pochodzą z laptopa syna prezydenta USA. Hunter miał podejrzewać, że komputer trafił w ręce Rosjan, a on sam padł ofiarą szantażu.

Dziennik opublikował m.in. zdjęcia oraz zapis rozmowy Bidena z prostytutką ze stycznia 2019 r., podczas której miał jej wyznać, że w 2018 r. podczas jednej z imprez w Las Vegas zgubił swojego laptopa zawierającego m.in. sekstaśmy. Hunter podejrzewał o kradzież komputera Rosjan, którzy mieli mu go ukraść, gdy stracił przytomność w wannie. Na pytanie kobiety, czy obawia się, że może być szantażowany, odpowiedział twierdząco.

Jednocześnie z zapisu wynika, że 51-letni syn prezydenta sam miał nadzieję na sprzedanie swoich nagrań.

Zdjęcia w dwuznacznych pozach

Według tabloidu, na komputerze, do którego dysku twardego dziennikarz pisma uzyskał dostęp, znalazły się m.in. zdjęcia paszportu niezidentyfikowanej Rosjanki oraz zdjęcia obojga w niedwuznacznych pozach.

Reklama

Pliki te miały znaleźć się na komputerze, który Biden miał pozostawić w zakładzie w Delaware. Wynika z tego, że syn prezydenta stracił co najmniej trzy komputery; bo kolejny został znaleziony przez agencję antynarkotykową DEA podczas zatrzymania psychiatry Keitha Ablowa. Nie jest jasne, dlaczego się tam znalazł, ale agencja zwróciła mu laptopa. Ani psychiatrze, ani Bidenowi nie postawiono ostatecznie żadnych zarzutów.

Prezydent dumny z syna

Prezydent Joe Biden wielokrotnie przyznawał, że jego syn zmaga się z uzależnieniem od narkotyków, ale podkreślał, że jest dumny z jego walki na tym polu. Znaleziony w Delaware laptop 

Huntera był przedmiotem gorącej dyskusji podczas kampanii wyborczej 2020 r. Gdy tabloid "New York Post" opublikował tekst oparty na rzekomo znajdujących się tam materiałach, część portali społecznościowych zablokowały ich rozpowszechnianie, wskazując na nieznane pochodzenie informacji i możliwą próbę zewnętrznej ingerencji w wybory. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje