Reklama

Reklama

USA: Kryzys w partii Republikanów zażegnany. Jest nowy spiker

Kongresmen Paul Ryan został w środę nominowany przez Republikanów w Izbie Reprezentantów na jej spikera. Oznacza to zażegnanie - przynajmniej tymczasowe - kryzysu w partii, która z powodu podziałów od miesiąca nie była w stanie wybrać swego lidera.

Nominację Ryana będzie jeszcze musiała w czwartek zatwierdzić zwykłą większością głosów cała Izba Reprezentantów, ale biorąc pod uwagę, że Republikanie kontrolują niższą izbę Kongresu, będzie to już tylko formalność.

W środę na spotkaniu za zamkniętymi drzwiami republikańskich kongresmenów na Ryana głosowało 200 osób, podczas gdy na ultrakonserwatywnego Republikanina z Florydy Daniela Webstera 43.

45-letni Ryan, kongresmen z Wisconsin, uchodzi za jedną z młodych gwiazd Partii Republikańskiej. Sławę zdobył stojąc na czele komisji budżetowej, dając się poznać jako silny zwolennik dyscypliny finansowej i zagorzały przeciwnik zwiększania wydatków na cele socjalne. W 2012 r. został nominowany przez partię na kandydata na wiceprezydenta USA u boku walczącego o fotel prezydenta Mitta Romneya. Obecnie kieruje komisją ds. zasobów i środków budżetowych.

Reklama

Nominacja Ryana kończy trwający ponad miesiąc chaos w przywództwie Partii Republikańskiej, jaki pojawił się wraz z decyzją obecnego przewodniczącego Johna Boehnera, który we wrześniu ogłosił rezygnację ze sprawowanego od czterech lat stanowiska. Przez ponad miesiąc próby wyłonienia jego następcy kończyły się porażką, ujawniając silne podziały wśród Republikanów i brak kontroli partyjnego establishmentu nad członkami partii.

Ale, jak podkreślają komentatorzy, nie wiadomo, czy Ryanowi uda się zaprowadzić w partii więcej dyscypliny i zgody.

Początkowo Ryan nie chciał zgodzić się kandydować na spikera; uległ dopiero po dwóch tygodniach namów ze strony prominentnych Republikanów, pod warunkiem, że poprą go wszystkie frakcje w Partii Republikańskiej. Czyli łącznie z grupą Freedom Caucus, która obejmuje najbardziej konserwatywnych Republikanów związanych z Tea Party. To ta grupa we wrześniu zmusiła do rezygnacji ze stanowiska Boehnera, zarzucając mu, że jest zbyt ugodowy wobec Demokratów i Białego Domu. Pod presją tej samej liczącej około 40 osób grupy swą kandydaturę na spikera niespodziewanie wycofał też trzy tygodnie temu lider większości republikańskiej w Izbie Kevin McCarthy, który był początkowo typowany na następcę Boehnera.

Ostatecznie Ryan nie uzyskał formalnego poparcia Freedom Caucus, ale większość jej członków zapewniła, że popiera jego nominację na spikera. Odpowiadając na ich postulaty, Ryan zapewnił, że jest gotowy do zmian w zasadach i procedurach w podejmowaniu decyzji w klubie, ale podkreślił, że te zmiany nie mogą być tylko dla jednej grupy.

Na spotkaniu z Republikanami w środę Ryan powiedział, że chce "zamknąć rozdział" sporów ostatnich lat i wziąć się do pracy, proponując "odważny program dla Amerykanów". "Nasza partia musi przestać być partią opozycji, a musi być partią propozycji" - mówił już wcześniej, gdy zgodził się kandydować.

Ryan zapowiedział też, że oddeleguje dotychczasowy obowiązek spikera zbierania w weekendy funduszy dla partii na inne osoby, tak by on mógł spędzać ten czas z żoną i trójką dzieci w Janesville w stanie Wisconsin.

Z Waszyngtonu Inga Czerny

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy