Reklama

Reklama

​USA: Kompromitacja sekretarz edukacji w programie telewizyjnym

Zawstydzający, bolesny, kompromitujący - tak określany jest występ amerykańskiej sekretarz edukacji Betsy DeVos w programie "60 Minutes".

W rozmowie z Lesley Stahl Betsy DeVos nie potrafiła obronić swojej wizji edukacji. DeVos uważa, że promowanie prywatnych szkół przez państwo sprawia, iż szkoły publiczne podnoszą swój poziom.

"Czy tak się stało w Michigan?" - dziennikarka zapytała DeVos o jej rodzimy stan, gdzie promowana przez DeVos reforma zawiodła na całej linii.

"Nie wiem. Ogólnie nie mogę powiedzieć, że wszystkie szkoły publiczne się poprawiły" - odpowiedziała członkini administracji Donalda Trumpa.

Dziennikarka dociskała dalej: "Argument, że zabierając szkołom fundusze, podnosimy ich poziom, nie sprawdził się w Michigan, gdzie miała pani ogromny wpływ na kierunek szkolnictwa".

Reklama

"Nie chcę mówić o szkołach ogólnie, ponieważ szkoły składają się z pojedynczych uczniów, którzy do nich uczęszczają" - oznajmiła DeVos.

Na pytanie, czy odwiedziła jakąkolwiek szkołę, która ma problemy, DeVos odparła: "Świadomie nie odwiedziłam takiej szkoły". "Może pani powinna?" - wtrąciła prowadząca. "Może powinnam" - przyznała sekretarz edukacji.

Gdy prowadząca wskazała, że uczniowie domagają się zaostrzenie przepisów dotyczących dostępu do broni, rozmówczyni ripostowała: "Uczniowie domagają się różnych rzeczy".

Pytana o przemoc seksualną w szkołach DeVos stwierdziła: "Jeden atak na tle seksualnym to o jeden atak za dużo, ale jedno fałszywe oskarżenie to też o jedno za dużo".

"Czy to jednak jest to samo?" - dopytała Stahl.

"Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Ale jestem w tę sprawę bardzo zaangażowana" - podkreśliła DeVos.

Jak podają amerykańskie media, zawstydzający wywiad nie umknął uwadze przedstawicielom Białego Domu, a rzeczniczka Białego Domu oświadczyła, że to prezydent zajmie się sprawą bezpieczeństwa w szkołach.

(mim)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy