Reklama

Reklama

USA: Fala protestów po zastrzeleniu dwóch czarnoskórych mieszkańców

W Stanach Zjednoczonych nie spada napięcie po zastrzeleniu przez policję dwóch czarnoskórych mężczyzn. Czwarty dzień trwają protesty mieszkańców Minnesoty. Wczorajsze demonstracje minęły spokojnie. Do największych niepokojów doszło na międzystanowej autostradzie 94, niedaleko miejsca, gdzie od policyjnych strzałów zginął trzydziestodwuletni Philando Castile.

Demonstranci zablokowali drogę, w stronę policji poleciały kamienie, petardy i koktajle mołotowa. Co najmniej 5 funkcjonariuszy zostało rannych.

Po kilku godzinach starć policji udało się odblokować autostradę.

W Baton Rouge w Luizjanie, skąd pochodziła jedna z ofiar, przed siedzibą policji zebrał się kilkusetosobowy tłum. Doszło do przepychanek z funkcjonariuszami. Wiele osób zatrzymano.

Pokojowe prostety w Nowym Jorku i Waszyngtonie

Setki demonstrantów trzeci dzień z rzędu protestuje w Nowym Jorku. Na transparentach można przeczytać: "Kto będzie następny", "Nie strzelajcie!", "Uwaga na rasizm". Reporterzy podkreślają pokojowy charakter zgromadzenia i wyrazy wdzięczności pod adresem funkcjonariuszy policji, zabezpieczających manifestację.

Spokojny przebieg miał również marsz protestu w Waszyngtonie. Przebiegał pod hasłem: "Niesprawiedliwość w jednym miejscu godzi w sprawiedliwość wszędzie". Eugene Puryear, organizator wczorajszej manifestacji powiedział, że zabójstwo 5 policjantów w Dallas to tragiczny, lecz nieuchronny efekt stosunku policji do społeczności afroamerykanów. "Jesteśmy w punkcie zwrotnym" - dodał.

Protestujący blokowali autostrady równiez w Atlancie i Miami.

Reklama

Ataki na czarnoskórych mieszkańców

Fala protestów rozlała się na kraj po tym, jak w 5 i 6 lipca czarnoskórzy Philando Castile i Alton Sterling zginęli od strzałów funkcjonariuszy policji. Zdarzenia zostały nagrane telefonami komórkowymi, a nagrania pojawiły się na portalach społecznościowych. Wywołały one masowe oburzenie i debatę na temat równego stosunku funkcjonariuszy do białych i kolorowych mieszkańców kraju.

W czwartek wieczorem w Dallas podczas jednego z takich protestów od kul snajpera zginęło pięciu policjantów, zaś siedmiu zostało rannych oraz dwóch cywilów.

Z powodu tragicznych wydarzenia prezydent Barack Obama zdecydował o wcześniejszym zakończeniu wizyty w Europie. Po szczycie NATO w Warszawie prezydent Obama poleciał do Hiszpanii, ale skróci wizytę w tym kraju i uda się do Dallas.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy