Reklama

Reklama

​USA: Atak na Kapitolu. Samochód staranował policjantów

W stolicy USA samochód staranował policjantów. Jeden z nich zmarł. Nie żyje również sprawca ataku.

"Zewnętrzne zagrożenie bezpieczeństwa, nie ma zezwolenia ani na wyjście ani na wejście, trzymaj się z daleka od okien zewnętrznych i drzwi. Jeśli znajdujesz się na zewnątrz, znajdź schronienie" - jak informuje na Twitterze Jake Sherman, dziennikarz NBCN News, taką wiadomość otrzymał personel Kapitolu.

- Podejrzany wjechał samochodem w dwóch funkcjonariuszy i uderzył nim w północną barykadę - relacjonowała szefowa straży Kapitolu Yogananda Pittman. Następnie wyciągnął nóż i został postrzelony przez służby bezpieczeństwa. Na skutek ran zmarł. Motywy jego działania nie są znane.

Reklama

Dwóch rannych funkcjonariuszy przetransportowano do szpitala. Jeden z nich zmarł.

Krótko po ataku oddziały szybkiego reagowania Gwardii Narodowej zamknęły część dróg w pobliżu gmachu parlamentu USA.

W czasie gdy doszło do incydentu kompleks rządowy był prawie pusty. Obie izby Kongresu nie są obecnie w trakcie sesji. Na miejscu znajdowało się niewielu pracowników. Bez względu na to policja pełniła na miejscu służbę.

Zaledwie kilka dni wcześniej przed rezydencją wiceprezydent Kamali Harris aresztowano uzbrojoną osobę. Na początku tego roku eksperci w zakresie bezpieczeństwa ostrzegali, że w najbliższym czasie jednym z największych zagrożeń dla Stanów Zjednoczonych będzie terroryzm wewnętrzny.  

- Wydaje się, że teraz po prostu pójście do pracy stało się czymś niebezpiecznym. I nie mogę sobie wyobrazić stwierdzenia, że pójście do Kapitolu Stanów Zjednoczonych, aby reprezentować swoich wyborców, jest rzeczywiście rzeczą czymś niebezpiecznym w tym kraju. To po prostu głęboko zasmucające - powiedział członek Izby Reprezentantów Ro Khanna, który opuścił budynek, by kupić coś do jedzenia. W drodze powrotnej pracownicy ostrzegli go, by nie zbliżał się do Kapitolu z powodu zagrożenia - relacjonuje CNN.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy