Unijny kraj nie może sobie poradzić z armią botów. Proszą o pomoc
Na niecałe trzy tygodnie przed wyborami parlamentarnymi Bułgaria oficjalnie przyznaje: kraj stał się poligonem doświadczalnym dla rosyjskiej wojny hybrydowej. Rząd w Sofii, który dotychczas wstrzymywał się z tym rodzajem komentarzy, tym razem przesłał do Brukseli apel o pomoc. Jak tłumaczą, gra toczy się o integralność głosowania zaplanowanego na 19 kwietnia.

Z listu, do którego dotarli dziennikarze portalu Politico, wynika, że kraj zmaga się z poważnym problemem cyfrowej armii botów. Bułgarscy urzędnicy alarmują, że w sieci działają zorganizowane struktury rosyjskich kont, których jedynym celem jest sianie niezgody i polaryzacja społeczeństwa tuż przed otwarciem lokali wyborczych.
Zmiana retoryki Sofii jest uderzająca. Jak przyznaje jeden z urzędników - "wcześniej Bułgaria zawsze milczała w tych kwestiach". Dziś ochrona przestrzeni informacyjnej stała się dla rządu priorytetem.
Bułgaria prosi Unię o pomoc. W tle wybory
Aby skutecznie odeprzeć ataki, Bułgaria stara się budować specjalne jednostki. Do działań rządu dołączył m.in. Christo Grozew, znany dziennikarz śledczy (m.in. z grupy Bellingcat), który od lat tropi operacje rosyjskich służb. Jego zadaniem ma być doradztwo w zakresie identyfikacji i neutralizacji źródeł dezinformacji.
Sofia nie ogranicza się tylko do własnych zasobów. Kraj domaga się uruchomienia procedury "Systemu Szybkiego Reagowania" w ramach unijnej Ustawy o Usługach Cyfrowych (DSA).
Co to oznacza w praktyce? Mowa między innymi o zmuszeniu sieci społecznościowych do współpracy z rządem, a także namierzeniu skoordynowanych kampanii manipulacyjnych.
Wybory w Bułgarii. Lekcja z Rumunii
Nadchodzące wybory w Bułgarii odbywają się w cieniu niedawnych wydarzeń w Rumunii. Tamtejszy sukces mało znanego, prorosyjskiego kandydata, który swoją kampanię oparł niemal wyłącznie na TikToku, stał się dla Sofii i Brukseli potężnym sygnałem ostrzegawczym.
- Po tym, co widzieliśmy w Rumunii, jest to bardzo niebezpieczna tendencja - ocenia analityk Georgij Angelow.
Bułgaria, tradycyjnie narażona na rosyjskie wpływy ze względu na historyczne i kulturowe powiązania, stoi dziś przed największym testem odporności swojej demokracji od lat.












