Reklama

Reklama

Umówił się na "randkę z Tindera". Na miejscu czekał uzbrojony mężczyzna

32-latek stracił pieniądze i rzeczy osobiste po tym, jak na "randce z Tindera" zastał nie tylko kobietę, ale również uzbrojonego mężczyznę. Policji udało się ustalić sprawców kradzieży i napaści, a ich zatrzymanie wyglądało niczym sceny z hollywoodzkich filmów akcji. W trakcie ciągnącego się przez kilka miast pościgu przestępcy porwali innego kierowcę i doprowadzili do zderzenia, pędząc pod prąd. Ostatecznie funkcjonariuszom udało się ich zatrzymać i doprowadzić do aresztu.

Aplikacje do randkowania to dziś popularny sposób pozyskiwania nowych znajomości - nie brakuje jednak przypadków, w których korzystanie z nich może okazać się naprawdę niebezpieczne. Przekonał się o tym 32-latek z Arizony, dla którego taka randka zakończyła się utratą pieniędzy i rzeczy osobistych.

USA. Randka z Tindera bez happy endu

Mężczyzna przyjechał do hotelu Embassy Suites w Phoenix w USA z nadzieją na spotkanie z - jak sądził - Sonyą, z którą wcześniej umówił się za pośrednictwem Tindera. Jednak w pokoju czekała na niego nie tylko kobieta, ale również jej partner, który grożąc mu bronią, zażądał oddania telefonu komórkowego, kart bankowych, dokumentów, danych do kont w mediach społecznościowych, kodu PIN i informacji o koncie bankowym. 

Reklama

Napastnicy zażądali następnie, by mężczyzna zawiózł ich do pobliskiego banku. "Wtedy przestępcy wypłacili z jego konta 900 dolarów, łącznie ukradli z niego 3000 dolarów" - poinformowali policjanci.  

Kilka dni później funkcjonariusze zidentyfikowali podejrzanych. Jak podała stacja Fox News, para użyła swoich prawdziwych nazwisk, by zarezerwować pokój hotelowy, a ofiara przekazała mundurowym wyciągi bankowe, które funkcjonariusze powiązali z kontami - jak się okazało - Jose i Crystal

USA. Pościg rodem z Hollywood

Kilka dni później w Las Vegas policjanci zlokalizowali pojazd, w którym znajdowała się broń palna powiązana z podejrzanymi. Następnie trafili na ogłoszenie towarzyskie z numerem telefonu należącym do Crystal. Funkcjonariusze umówili się na spotkanie - gdy zobaczyli kobietę w prowadzonym przez Jose nissanie, podjęli próbę zatrzymania, duet zdążył jednak uciec. 

Rozpoczął się pościg, w którego trakcie para zatrzymała się, porwała innego kierowcę i kontynuowała ucieczkę jego samochodem. 

Policyjny pościg ciągnął się przez kilka miast, aż do chwili gdy jadąc pod prąd, auto podejrzanych zderzyło się z innym pojazdem. Jose i Crystal próbowali ukraść inny samochód, udaremnili to jednak policjanci. Przestępcy trafili do aresztu - jak przekazują media, usłyszą wiele zarzutów, w tym kradzieży, porwania i napaści z bronią w ręku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy