Ujawnili listę zabitych przez USA. Więcej obcokrajowców niż Wenezuelczyków
32 kubańskich i co najmniej 24 wenezuelskich żołnierzy zginęło w sobotnim ataku USA na Wenezuelę. W związku ze śmiercią kilkudziesięciu osób, pełniąca obowiązki prezydent Delcy Rodriguez ogłosiła siedmiodniową żałobę narodową dla upamiętnienia ofiar. Podczas amerykańskiej interwencji na Caracas pojmano Nicolasa Maduro.

W skrócie
- W wyniku amerykańskiego ataku na Wenezuelę zginęło kilkudziesięciu kubańskich i wenezuelskich żołnierzy.
- W reakcji na tragedię pełniąca obowiązki prezydent Wenezueli Delcy Rodriguez ogłosiła siedmiodniową żałobę narodową.
- Podczas operacji wojska USA pojmano Nicolasa Maduro, który razem z żoną został przetransportowany do Nowego Jorku i postawiony przed sądem.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Władze w Hawanie opublikowały listę ofiar ataku, wśród których jest 21 pracowników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i 11 żołnierzy kubańskiej armii.
Siły zbrojne Wenezueli przekazały z kolei listę 24 zabitych wojskowych, dodając, że bilans może być jeszcze aktualizowany. Władze w Caracas szacowały wcześniej łączną liczbę ofiar śmiertelnych na 80.
Media informują, że w sobotnim ataku wojsk USA na Wenezuelę śmierć poniosły też dwie kobiety cywilne, z których jedna jest obywatelką Kolumbii.
Wenezuela uczci pamięć ofiar ataku USA. Ogłoszono siedmiodniową żałobę narodową
W przemówieniu transmitowanym przez państwową telewizję VTV we wtorek wieczorem Delcy Rodriguez wyjaśniła, że trwająca przez tydzień żałoba wynika z potrzeby uczczenia pamięci zabitych.
- Postanowiłam ogłosić siedem dni żałoby ku czci i chwale młodych, kobiet oraz mężczyzn, którzy zginęli, oddając życie w obronie Wenezueli i prezydenta Nicolasa Maduro - powiedziała Rodriguez.
Pełniąca obowiązki prezydenta dodała, że choć "obraz ciał zabitych złamał jej serce", to jednak - jak podkreśliła - wierzy, że ofiary poniosły "męczeńską śmierć w imię republiki" Wenezueli.
Ofiary ataku na Caracas. Urzędnicy USA ujawniają szczegóły
Rząd Stanów Zjednoczonych ocenia, że podczas sobotniego nalotu wojskowego zginęło około 75 osób. Wśród ofiar były dziesiątki zabitych w wyniku strzelaniny na terenie jego rezydencji w Caracas - podaje "The Washington Post", powołując się na urzędników zaznajomionych ze sprawą.
Jedno ze źródeł podało, że w przeprowadzonym przed świtem ataku zginęło co najmniej 67 osób, inne mówi o około 75 - 80 ofiarach śmiertelnych. Urzędnicy - podobnie jak inni rozmówcy - wypowiadali się pod warunkiem zachowania anonimowości ze względu na wrażliwy charakter sprawy.
Jak przekazano, szacunki obejmują zabitych wśród wenezuelskich i kubańskich sił bezpieczeństwa, a także cywilów, którzy znaleźli się w ogniu walk. Liczby te w przybliżeniu pokrywają się z ocenami, którymi w ostatnich dniach dzielili się wenezuelscy urzędnicy.
Jak zauważa "The Washington Post", wysoka liczba ofiar nadaje dodatkowego znaczenia publicznym wypowiedziom prezydenta Donalda Trumpa, który stwierdził, że zatwierdzona przez niego operacja była "skuteczna", ale jednocześnie "bardzo brutalna".
Interwencja sił USA w Wenezueli. Maduro wywieziony z kraju, kilkadziesiąt osób zginęło
Minister obrony Wenezueli Vladimir Padrino przekazał w niedzielę, że w czasie amerykańskiej operacji porwania przywódcy kraju Nicolasa Maduro zginęła duża część jego ochroniarzy.
Jak napisał Padrino w mediach społecznościowych, Maduro został "tchórzliwie uprowadzony", a wcześniej "z zimną krwią zamordowano dużą część jego zespołu ochroniarzy, żołnierzy i niewinnych obywateli".
Nicolas Maduro i jego żona, Cilia Flores, zostali wywiezieni z Wenezueli i przetransportowani do Nowego Jorku. W poniedziałek stanęli tam przed sądem federalnym i usłyszeli zarzuty, m.in. narkoterroryzmu, do których się nie przyznali.
Wojska amerykańskie zaatakowały w sobotę m.in. położony w Caracas kompleks wojskowy Fuerte Tiuna, w którym mieści się m.in. Ministerstwo Obrony oraz bazę lotnicza La Carlota w tym mieście.














