O sprawie jako pierwsza informowała Nowaja Gazeta Europa, powołują się na anonimowych aktywistów działających na rzecz praw człowieka. Historię Siemiona Subbotina poruszył też dziennik "The Moscow Times". Według gazety mężczyzna uciekł do Armenii w ubiegłym roku po tym, jak odmówił walki przeciwko Ukrainie w rosyjskich szeregach.
Subbotin znalazł się tym samym na liście osób poszukiwanych za dezercję. Przeciwko byłemu żołnierzowi wydano międzynarodowy nakaz aresztowania.
W ubiegłym tygodniu mężczyzna miał dowiedzieć się, że rosyjscy funkcjonariusze przybyli do Armenii, by dokonać jego zatrzymania. Chcąc temu zapobiec Subbotin sam zgłosił się do armeńskiej policji, prosząc o ochronę. Służby zatrzymały go na 72 godziny, oczekując w tym czasie na formalny wniosek ze strony Moskwy. Rosyjskie władze nie wystąpiły jednak z oficjalną procedurą ekstradycyjną.
Armenia. Rosja zwróciła się po poszukiwanego żołnierza. Wkroczyli aktywiści
Według zagranicznych mediów strona rosyjska miała zamiar siłowo zatrzymać i przewieźć mężczyznę do Rosji. Wówczas interweniowali aktywiści działający na rzecz praw człowieka. Ostatecznie tamtejsza policja nie dopuściła rosyjskich funkcjonariuszy do ośrodka, w którym przebywał były żołnierz.
Po 72 godzinach policja zwolniła Subbotina pod opiekę jego adwokata. Były żołnierz może przebywać na wolności do momentu ewentualnego wystąpienia przez Rosję o uruchomienie oficjalnej procedury ekstradycyjnej.
Źródło: "The Moscow Times"













