Reklama

Reklama

Twarz chińskiego ruchu Me Too przegrywa w sądzie

Chiński sąd odrzucił apelację byłej stażystki telewizji państwowej przeciwko oddaleniu wyroku w sprawie, w której oskarżała prezentera telewizji o molestowanie seksualne. Do sytuacji miało dochodzić, gdy miała 21 lat.

Zhou Xiaoxuan, znana jako Xianzi, stała się twarzą krajowego ruchu #MeToo w 2018 roku, kiedy publicznie oskarżyła gospodarza Centralnej Telewizji Chińskiej (CCTV) Zhu Jun o obmacywanie i nachalne całowanie jej w garderobie. Działo się to cztery lata wcześniej, gdy miała 21 lat - czytamy na stronie cnn.com.

Zhu Jun, który w chwili rzekomej napaści miał 50 lat, zaprzeczył oskarżeniu i pozwał Zhou o zniesławienie. Następnie podjął kontratak, zapoczątkowując wieloletnią batalię prawną, która zbiegła się z szerszą rozprawą ze strony rządzącej Komunistycznej Partii Chin wobec aktywizmu feministycznego i dyskusją na temat praw kobiet.

Reklama

We wrześniu ubiegłego roku sąd w Pekinie orzekł przeciwko Zhou, powołując się na "niewystarczające dowody". W odpowiedzi kobieta zarzuciła sądowi niezapewnienie sprawiedliwości proceduralnej. Powiedziała, że sędzia odrzucił jej wielokrotne prośby o odzyskanie potwierdzających dowodów, takich jak nagranie z kamery bezpieczeństwa znajdującej się na zewnątrz garderoby.

W środę Pośredni Sąd Ludowy nr 1 w Pekinie odrzucił jej apelację z podobnych powodów. "Sąd uznał, że dowody przedstawione przez wnoszącą odwołanie Zhou nie były wystarczające, aby udowodnić, że dziennikarz molestował ją seksualnie" - przekazał sąd.

Oskarżyli Zhou o kłamstwo i "zmowę z zagranicznymi siłami"

Chińskie media początkowo relacjonowały sprawę Zhou Xiaoxuan, ona zaś zdobyła szerokie poparcie w mediach społecznościowych.

W ostatnich latach chińskie feministki stanęły w obliczu coraz ostrzejszej cenzury i mizoginistycznych ataków - podaje CNN.

Ci oskarżyli Zhou o kłamstwo i "zmowę z zagranicznymi siłami".

W środę przed sądem policja i agenci ochrony otoczyli kordonem chodniki, aby uniemożliwić zwolennikom Zhou zgromadzenie się. Niewielka grupa osób wspierających kobietę zdołała się z nią przywitać na pobliskim placu zabaw i wręczyć jej kwiaty.

Zhou nagrała we wtorek film, w którym wzywała zwolenników, by się nie zniechęcali.

- Walka ma sens. Będzie miała większy wpływ na społeczeństwo - powiedziała. 

Molestowanie seksualne - zmiany w chińskim prawie

W zeszłym roku Chiny po raz pierwszy uchwaliły kodeks cywilny definiujący molestowanie seksualne.

Kodeks stanowi, że dana osoba może wnieść powództwo cywilne przeciwko osobie, która wbrew jej woli dopuszcza się wobec niej molestowania seksualnego "w formie uwag werbalnych, języka pisanego, obrazów, zachowania fizycznego lub w inny sposób".

Eksperci prawni, którzy badali przypadki molestowania seksualnego w Chinach, stwierdzili, że ofiary mimo to stoją w obliczu przeszkód prawie nie do pokonania, ponieważ sądy nie wierzą w zeznania.

Po wyjściu z sądu Zhou powiedziała, że był to prawdopodobnie ostatni wysiłek prawny, jaki mogła podjąć w tej sprawie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy