Reklama

Reklama

Turcja: Protesty przeciwko karze więzienia dla wiceszefa opozycyjnej partii

Kilka tysięcy osób zgromadziło się w czwartek w Ankarze i Stambule, by zaprotestować przeciwko decyzji sądu, który dzień wcześniej pod zarzutem działalności szpiegowskiej skazał na 25 lat więzienia wiceszefa opozycyjnej partii CHP Enisa Berberoglu.

W Ankarze demonstranci trzymali transparenty z napisem "Sprawiedliwość" i wizerunkiem Kemala Ataturka, założyciela świeckiego państwa tureckiego, oraz wymachiwali flagami Turcji. W tym samym czasie 68-letni przywódca CHP, czyli Partii Ludowo-Republikańskiej, Kemal Kilicdaroglu rozpoczął marsz ze stolicy do więzienia w Stambule, gdzie przetrzymywany jest Berberoglu.

Według przedstawicieli CHP pokonanie tej drogi zajmie mu co najmniej 20 dni. Kilicdaroglu nazwał aresztowanie swego zastępcy bezprawiem i ocenił, że doszło do niego na polecenie pałacu prezydenckiego, czyli prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. "Nasz marsz będzie kontynuowany, dopóki w kraju nie zapanuje sprawiedliwość" - powiedział szef CHP dziennikarzom przed rozpoczęciem marszu.

Reklama

Na miejscu protestu władze wprowadziły wzmocnione środki bezpieczeństwa. Ustawiono bariery, wyłączono z ruchu pobliskie ulice, a zespoły saperskie wraz ze specjalnie szkolonymi psami policyjnymi prowadziły przeszukania. W pobliżu rozstawiono armatki wodne i pojazdy opancerzone.

Enis Berberoglu został w środę skazany na 25 lat więzienia za przekazanie gazecie "Cumhuriyet" informacji wskazujących, że tureckie służby wywiadowcze wspierają opozycyjne grupy syryjskie. W 2015 roku gazeta opublikowała zdjęcia zmierzającego do Syrii transportu sprzętu wojskowego przechwyconego przez żandarmerię w południowej Turcji. Prokuratora postawiła Berberoglu zarzut szpiegostwa i wnosiła o karę dożywocia. Berberoglu, który przez większość życia pracował jako dziennikarz, został aresztowany po ogłoszeniu wyroku i pozostanie w areszcie podczas rozprawy apelacyjnej.

To pierwszy parlamentarzysta CHP skazany na więzienie, odkąd w następstwie nieudanego przewrotu w lipcu 2016 roku władze Turcji rozpoczęły represje, w ramach których ponad 50 tys. osób trafiło do więzienia, a ponad 150 tys. straciło pracę lub zostało zawieszonych w obowiązkach. Od ubiegłego roku 11 deputowanych prokurdyjskiej partii opozycyjnej HDP, w tym jej dwóch szefów, zostało skazanych na kary więzienia.

W tureckich więzieniach przebywa ok. 160 dziennikarzy, a decyzją władz od udaremnienia puczu zamknięto ok. 130 gazet i innych mediów - wynika z danych tureckiego stowarzyszenia dziennikarzy. Rząd w Ankarze twierdzi, że takie działania są konieczne ze względu na zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju, jednak organizacje praw człowieka oraz niektóre państwa Zachodu wyraziły zaniepokojenie skalą represji i ostrzegały przed wzrostem autorytaryzmu w Turcji.

O zorganizowanie nieudanej próby puczu władze Turcji oskarżają mieszkającego w USA muzułmańskiego kaznodzieję Fethullaha Gulena. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy