Trump składa parasol bezpieczeństwa. Paradoksalnie to wcale nie cieszy Rosji
- Ameryka nie zapewni żadnego bezpieczeństwa, dlatego że nie będzie miała w tym interesu - mówi Interii prof. Daniel Boćkowski. Europejczycy coraz rzadziej postrzegają USA jako sojusznika, który w razie zagrożenia przybędzie z pomocą. Zamiast tego państwa Starego Kontynentu stawiają na własną siłę i większą samodzielność. - Europa wybudza się z letargu - dodaje nasz rozmówca. I ocenia, co ta sytuacja oznacza dla Rosji.

Think thank Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych przeprowadził sondaż, w którym zbadano zaufanie Europejczyków w 15 krajach do Stanów Zjednoczonych. Z ankiety wynika, że średnio 11 proc. respondentów we wszystkich państwach postrzega USA jako sojusznika.
Badanie przeprowadzono w Austrii, Bułgarii, Danii, Estonii, Francji, Niemczech, na Węgrzech, we Włoszech, w Holandii, Polsce, Portugalii, Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.
USA jako sojusznik? Europejczycy zmieniają zdanie. "Trump zlikwidował to pojęcie"
"The Guardian" zauważa, że zaufanie do Waszyngtonu spada - zaledwie pół roku temu wynosiło ono 16 proc., a w listopadzie 2024 roku było to 22 proc. Co sprawiło, że USA coraz mniej postrzegane są przez Europejczyków jako sojusznik?
W badaniu wskazano na działania Donalda Trumpa, a dokładniej wojnę na Bliskim Wschodzie, groźby pod adresem Grenlandii, czy zapowiadanie wycofania wojsk amerykańskich z europejskich krajów.
Spadek zaufania jest zauważalny w badaniu think thanku, ale na ile polityka prowadzona przez amerykańskiego przywódcę realnie zmieniła stosunki transatlantyckie? Zdaniem profesora Daniela Boćkowskiego z Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku, Trump właściwie "zlikwidował pojęcie sojuszu", ponieważ uznał, że USA są potężnym graczem na arenie międzynarodowej.
- Trump nie potrzebuje stosunków transatlantyckich i nie potrzebował ich w pierwszej kadencji. Gdybyśmy dokładnie wsłuchali się w jego narrację, to ona polegała na tym, że NATO jest sojusznikiem, który musi płacić - mówi w rozmowie z Interią prof. Boćkowski.
Jak dodaje, republikanin już podczas pierwszej kadencji w Białym Domu "nie ukrywał, że rozbicie Unii Europejskiej jest w interesie Ameryki i w interesie gospodarczym oraz politycznym". To właśnie zarówno działania podczas rządów w latach 2017-2021, jak i obecnej kadencji, mogły zweryfikować zaufanie Europejczyków do USA.
Suweren i wasal. Trump usiłuje zmienić relacje z Europą
- Trump uznał, że Ameryka jest na tyle potężna, że USA są suwerenem, że pozostałe państwa, które chciałyby być w strukturach sojuszy ze Stanami Zjednoczonymi mają działać, ale raczej w formie - tak jak to istniało w średniowieczu - czyli suwerena i wasali - ocenia prof. Daniel Boćkowski.
Rozmówca Interii nadmienia też, jak amerykański przywódca postrzega bezpieczeństwo. Zdaniem eksperta, według republikanina bezpieczeństwo polega na tym, że jeśli jakiś kraj chce utrzymywać bliskie stosunki z USA, a tym samym zapewnić sobie rodzaj parasola ochronnego, to "ma być do dyspozycji Trumpa wtedy, gdy on tego potrzebuje".
- Stąd taka wściekłość Trumpa, kiedy Europa nie wzięła udziału w konflikcie na Bliskim Wschodzie - dodaje ekspert.
Prof. Boćkowski, odnosząc się do rezultatów badania think thanku ocenia, że "tendencja będzie spadkowa". - Realia są takie, że Stany Zjednoczone grają na rozbicie Europy i na podporządkowanie jej, a nie na jakiekolwiek relacje sojusznicze - mówi Interii.
Europa stawia na pomoc sąsiadów. Prof. Boćkowski: Wybudzamy się z letargu
Współautorka badania Jana Kobzová, którą cytuje "The Guardian" stwierdziła, że wśród Europejczyków rośnie natomiast zaufanie do krajów sąsiednich i tego, że w razie konfliktu to one jako pierwsze przyszłyby z pomocą.
- Trump zlikwidował pojęcie wsparcia amerykańskiego, więc odczyt jest jak najbardziej prawidłowy. Ameryka nie zapewni żadnego bezpieczeństwa, dlatego że nie będzie miała, na przykład, w tym interesu - mówi prof. Daniel Boćkowski. I dodaje: - To nie jest już Sojusz Północnoatlantycki.
Jak stwierdza nasz rozmówca, "Europa wybudza się z letargu, który był w interesie Stanów Zjednoczonych". Układ polegał na tym, że USA zapewniają bezpieczeństwo, a Stary Kontynent z nimi handluje, dzięki czemu sojusznik ma zyski.
Z badania ECFR wynika, że średnio 47 proc. respondentów "poparło pomysł wspólnego zaciągania pożyczek przez UE w celu sfinansowania większych wydatków na obronę". Przeciwnego zdania było 35 proc.
Samodzielna Europa zagrożeniem czy pożywką dla Moskwy?
Pytany o to, w jaki sposób Moskwa może wykorzystać narastające wątpliwości, jeśli chodzi o sojusz z Ameryką, prof. Boćkowski stwierdza, że "rozejście się Europy i Stanów Zjednoczonych z punktu widzenia Federacji Rosyjskiej nie jest dobrą sytuacją".
- Sytuacja, w której Europa inwestuje w zbrojenie, infrastrukturę wojskową, produkcję amunicji - jeżeli ta siła wojskowa Europy zostanie pobudzona m.in. dzięki inwestycjom takim jak SAFE, ale nie tylko, to tak naprawdę staniemy się dla Federacji Rosyjskiej niezwykle trudnym przeciwnikiem - mówi Interii.
Jak dodaje prof. Daniel Boćkowski, obecnie Europa jest zbyt słaba i jest to dopiero początek nowego wyścigu zbrojeń, co sprawia, że Moskwa - niewielkim kosztem - "mogłaby próbować coś narzucić".
- Ale problem Rosji jest taki, że nie będzie w stanie już nawet teraz wygrać konfliktu na większą skalę. Mogłaby wykonywać wyłącznie działania punktowe i obliczone na przesilenie, przeładowanie zdolności obronnych sojuszu - nadmienia nasz rozmówca.
Jednocześnie prof. Boćkowski zaznacza, iż nie sądzi, aby osłabiał się potencjał NATO. - To, że słabnie nam kluczowy sojusznik, nie oznacza degradacji NATO jako takiego. Sojusz państw w ramach NATO, poza Stanami Zjednoczonymi, działa i współdziała - mówi. Dodaje też, że - w jego ocenie - "Trump nie tyle miałby ochotę rozbić NATO, co rozbić Unię Europejską".
- Natomiast nie da się utrzymać de facto NATO bez Unii Europejskiej, to są naczynia połączone od samego początku - podkreśla.
"Koniec historii następuje dopiero teraz"
Przed Donaldem Trumpem jeszcze niespełna trzy lata na urzędzie prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czy do końca drugiej kadencji republikanin może być w stanie odbudować zaufanie Europejczyków? W ocenie prof. Boćkowskiego "Europa wreszcie ma realpolitik".
- Od samego początku powinna takie mieć, ale były inne układy. Jeżeli mówimy o końcu historii, który sobie tam zamarzyliśmy, kiedy zaczynał się XXI wiek, to ten koniec historii następuje dopiero teraz - uważa nasz rozmówca.
- Wracamy do systemu wielkich mocarstw, do systemu reagowania siłowego, pewnego rodzaju państw, które są interesariuszami, mają swoje cele, plany - dodaje prof. Boćkowski. Ocenia też, że zależność od Stanów Zjednoczonych, którą Amerykanie sami budowali, "okazała się dla nas zdradliwa".
Tymczasem jak donosi Politico, Unia Europejska już teraz rozgląda się za nowymi sojusznikami. W najbliższym czasie odbędzie się spotkanie prezydenta Korei Południowej Lee Jae Myunga z szefową KE Ursulą von der Leyen oraz przewodniczącym Rady Europejskiej Antonio Costą - celem rozmów ma być zacieśnienie relacji obronnych i technologicznych.
Alexander Lipke, analityk Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych, w rozmowie z portalem dodał, że spotkanie to stanowi okazję do pogłębienia współpracy w zakresie bezpieczeństwa gospodarczego z Koreą Południową. Poszukiwanie nowych przyjaciół na arenie międzynarodowej nabrało tempa wraz z rosnącymi zawirowaniami na świecie.













