W skrócie
- Donald Trump stwierdził, że sprawa Jeffreya Epsteina jest problemem demokratów, a nie republikanów.
- W ujawnionych dokumentach dotyczących Epsteina nazwisko Trumpa pojawia się w około 3,2 tysiącach dokumentów. Prezydent USA zapewnił jednak, że nie ma w nich nic przeciwko niemu.
- Trump wyraził ubolewanie, że Hillary i Bill Clintonowie muszą zeznawać przed komisją w sprawie Epsteina.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Donald Trump powtórzył we wtorek swoje wcześniejsze stwierdzenie, że Jeffrey Epstein był w zmowie z dziennikarzem Michaelem Wolffem, by - jak utrzymywał prezydent - doprowadzić do jego przegranej w wyborach prezydenckich.
- To jest jedyna rzecz w dokumentach o mnie. Jest tam dużo bardzo złych rzeczy na temat demokratów (...) Jest tam wielu demokratów, którzy są bardzo zaangażowani w sprawę Epsteina - dodał, odnosząc się do milionów stron akt sprawy.
Trump o sprawie Epsteina: Czas, by kraj zajął się czymś innym
- Trzeba wrócić do rządzenia krajem. Gdy Epstein żył, nikt się nim nie interesował. Gdy nie żyje, interesują się nim. Ale to tak naprawdę problem demokratów. To nie jest problem republikanów - kontynuował.
Prezydent Stanów Zjednoczonych podkreślił następnie, że myśli, iż "naprawdę już czas, by kraj zajął się czymś innym". Zapewnił przy tym, że w ujawnionych dokumentach "nie ma niczego przeciwko niemu".
Donald Trump został też zapytany o Hillary i Billa Clintonów, którzy zgodzili się złożyć zeznania przed komisją ds. nadzoru Izby Reprezentantów na temat ich powiązań z Epsteinem.
- Szczerze mówiąc, uważam, że to hańba. Zawsze go lubiłem. A ona to bardzo zdolna kobieta. Była lepsza w debatach niż niektórzy inni. Powiem wam, że była mądrzejsza, mądra kobieta - powiedział Trump, który w wyborach prezydenckich w 2016 r. wygrał z Hillary Clinton.
Echa sprawy Epsteina. Trump wspomniał o powiązaniach polityków z przestępcą
Przywódca USA dodał ponadto, że "nie powinien się tak czuć", ale jest mu "przykro, że oni (Clintonowie - przyp. red.) muszą przez to przechodzić".
Trump został też zapytany o rezygnację z fotela w Izbie Lordów parlamentu brytyjskiego, byłego ambasadora Wielkiej Brytanii w USA Petera Mandelsona. Z opublikowanych ostatnio dokumentów dotyczących Epsteina wynika, że utrzymywał on z nim bliskie kontakty.
- Nie wiedziałem o tym. Naprawdę nie wiem zbyt dużo na ten temat. Wiem, kim on jest. Szkoda - powiedział Trump.
Afera Epsteina. Nazwisko Trumpa pada w ponad trzech tysiącach dokumentów
Przypomnijmy, że nazwisko Donalda Trumpa pada w około 3,2 tys. z ujawnionych dokumentów Epsteina. Część z nich stanowią dokumenty przedstawiające niepotwierdzone i w większości uznane za niewiarygodne donosy na Trumpa o różne przestępstwa seksualne dokonywane na nieletnich wraz z Epsteinem.
Znajdują się tam też zeznania kobiety, która twierdziła, że Trump zgwałcił ją, kiedy miała 13 lat. Zarzuty te zostały jednak ostatecznie wycofane przez kobietę.
Prezydent USA, który w latach 90. był znajomym Epsteina, zerwał z nim kontakty przed pierwszymi zarzutami o przestępstwa seksualne.
Podobnie jak Trump, były amerykański prezydent Bill Clinton spotykał się z Epsteinem ponad dwie dekady temu, między innymi latając okazjonalnie jego prywatnym odrzutowcem.
Clinton zaprzeczył, że wiedział o postępach Epsteina, a jego przedstawiciele twierdzą, że zerwał z nim stosunki w 2006 r.














