Reklama

Reklama

Trump "nie miałby obiekcji", gdyby szef WikiLeaks został oskarżony

Prezydent Donald Trump powiedział w piątek, że nie miałby żadnych obiekcji, gdyby prokurator generalny USA Jeff Sessions wysunął zarzuty kryminalne przeciw założycielowi demaskatorskiego portalu WikiLeaks Julianowi Assange’owi.

Prezydent USA Donald Trump wypowiedział się w piątek po tym, jak Jeff Sessions, minister sprawiedliwości i prokurator federalny, stwierdził w przeddzień, że aresztowanie redaktora naczelnego portalu WikiLeaks jest priorytetem kierowanego przezeń resortu sprawiedliwości.

Sessions jednocześnie potwierdził wcześniejsze doniesienia mediów, w tym telewizji CNN, że prokuratorzy federalni zamierzają postawić Assange'owi, założycielowi demaskatorskiego portalu WikiLeaks, zarzuty kryminalne.

Władze amerykańskie zamierzały wysunąć przeciw Assange'owi formalne zarzuty już wcześniej, jeszcze w czasach Baracka Obamy, w roku 2010. Prokuratorzy federalni odstąpili wówczas od tego zamiaru w obawie, że postawienie zarzutów WikiLeaks byłoby odczytane jako zamach na wolność mediów, co z kolei byłoby sprzeczne z pierwszą poprawką do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, która zakazuje ograniczania wolności religii, prasy, słowa, petycji i zgromadzeń.

Reklama

Jednakże mimo decyzji o zaniechaniu postawienia zarzutów - na mocy decyzji Erica Holdera, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w administracji prezydenta Obamy, sprawa przeciw urodzonemu w Australii Assange'owi nigdy nie została formalnie zamknięta.

Po objęciu władzy w Białym Domu przez Donalda Trumpa, prokuratorzy postanowili ponownie rozpatrzyć możliwość wysunięcia zarzutów przeciwko niemu.

Dodatkowym motywem, który wpłynął na zmianę stanowiska resortu sprawiedliwości ws. Assange'a było ujawnienie przez WikiLeaks na początku marca br. prawie 9 tys. stron tajnych dokumentów CIA dotyczących cybernetycznych metod szpiegowania tej agencji.

Dyrektor CIA Mike Pompeo podczas wystąpienia w Ośrodku Badań Strategicznych i Międzynarodowych (Center for Strategic and International Studies) wskazał, że działalność Assange’a wykracza poza działania objęte ochroną pierwszej poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych.

"Nadszedł czas, aby powiedzieć, że WikiLeaks działa jak niepaństwowa agencja wywiadowcza, która jest nastawiona wrogo do USA i często jest wykorzystywana przez inne państwa, które podżegają ją do konkretnych działań" - ocenił.

Dyrektor CIA przypomniał też, że proces przed sądem wojskowym Bradley'a Manninga, analityka wywiadu wojskowego oskarżonego o zdradę wykazał, że Assange nie tylko otrzymywał ściśle tajne i poufne informacje rządu amerykańskiego, ale także dawał mu wskazówki jak pozyskać te informacje, które następnie zostały ujawnione przez WikiLeaks.

Wypowiedź dyrektora CIA świadczy o tym, że amerykański wywiad jest przeświadczony, iż portal WikiLeaks był używany przez rosyjskie służby specjalne m.in. podczas amerykańskiej kampanii wyborczej w ubiegłym roku.

"Nie jest jasne - czytamy na łamach piątkowego wydania dziennika 'The Washington Post' - czy rola, jaką odegrał Julian Assange i WikiLeaks w tej operacji, jest brana pod uwagę przez prokuratorów federalnych przygotowujących zarzuty, jakie mogą być postawione założycielowi i osobom współpracującym z 'demaskatorskim portalem'".

Assange od sierpnia 2012 roku, kiedy rząd Ekwadoru przyznał mu azyl polityczny, przebywa w ambasadzie tego państwa w Londynie. Jego ekstradycji domagają się od Ekwadoru władze Szwecji, gdzie jest poszukiwany w związku z zarzutami o molestowanie seksualne i gwałt. Barry Pollack, adwokat Assange’a argumentuje, że zarzuty te są bezpodstawne i politycznie motywowane.

Zdaniem większości ekspertów prawa międzynarodowego, w przypadku wydania przez amerykańskich prokuratorów federalnych nakazu aresztowania Assange'a i wystąpienia o jego ekstradycję, prawdopodobnie szwedzki wniosek będzie miał pierwszeństwo. Pierwsza w kolejce do aresztowania ustawi się policja londyńska, ponieważ złamał on zasady zwolnienia warunkowego za kaucją.

Dalszy pobyt Assange’a w ambasadzie Ekwadoru w Zjednoczonym Królestwie był jednym z zagadnień kampanii przed wyborami prezydenckimi w Ekwadorze. Kandydat prawicy, finansista Guillermo Lasso, zapowiedział, że w przypadku zwycięstwa "szczerze poprosi" Assange'a, aby opuścił ambasadę Ekwadoru w Londynie w ciągu 30 dni. Lasso przegrał w drugiej rundzie wyborów prezydenckich kilka dni po tym jak WikiLeaks ujawniły że posiadał liczne konta bankowe w "rajach podatkowych", a jego majątek w latach 1999-2002, kiedy był m.in. ministrem gospodarki Ekwadoru, wzrósł z jednego miliona dolarów do 31 milionów dolarów. 

Zwycięzca w wyborach prezydenckich, Lenin Moreno, kandydat rządzącej, socjalistycznej partii Allianza Pais (Sojusz PAIS), obiecał, że Assange nadal będzie miał schronienie ambasadzie Ekwadoru w Londynie. Dopóki lewica rządzi w Ekwadorze, a Assange nie wyjdzie z ambasady Ekwadoru w Londynie, dopóty nic mu nie grozi.

Z  Waszyngtonu Tadeusz Zachurski

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy