W skrócie
- Donald Trump stwierdził, że jego zdaniem Chiny i Rosja nie wspierają Iranu militarnie i zapewnił, iż otrzymał od Xi Jinpinga i Władimira Putina deklaracje w tej sprawie.
- W ostatnich dniach w wyniku irańskich ataków na Bliskim Wschodzie zginęło czterech amerykańskich żołnierzy, co spowodowało wzrost napięć między Iranem a Stanami Zjednoczonymi.
- W związku z eskalacją konfliktu pojawiły się spekulacje o możliwym wsparciu technicznym Rosji i Chin dla Iranu, jednak prezydent USA uznał te doniesienia za niepotwierdzone.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Donald Trump postanowił odpowiedzieć na zarzuty wobec Rosji i Chin, które pojawiły się w ostatnich dniach. Międzynarodowe media sugerowały bowiem, że kraje te wspierają Iran, który pozostaje w konflikcie ze Stanami Zjednoczonymi.
"Prezydent Xi, podczas naszego niedawnego spotkania w Pekinie, w Chinach, powiedział mi, że pod żadnym pozorem nie przekaże ani nie sprzeda broni Islamskiej Republice Iranu - a to oświadczenie dotyczyło również chińskich firm. Biorąc pod uwagę nasze relacje, wierzę mu na słowo, a poza tym wyświadczam mu również ogromną przysługę" - zapewnił prezydent USA w swoim wpisie.
"Gdyby to zrobiły, byłoby to dla nich bardzo złe". Donald Trump pogroził Rosji i Chinom
"Podobnie prezydent Putin, pomimo straszliwej wojny na Ukrainie (relacje te nadal istnieją, podobnie jak z prezydentem Zełenskim), powiedział mi, że nie sprzeda broni Iranowi" - dodał.
"Rozumie, że ja nie sprzedaję broni Ukrainie, ale krajom NATO. Płacą pełną cenę, a jak ta broń jest dystrybuowana, nie mam pojęcia" - podkreślił amerykański prezydent.
Na koniec zaznaczył, że te dwa kraje "jego zdaniem" nie biorą udziału w konflikcie na Bliskim Wschodzie.
"Dlatego dwa główne kraje, o których często mówi się w kontekście Iranu, moim zdaniem nie biorą w tym udziału. Gdyby to zrobiły, byłoby to dla nich bardzo złe - z pewnością nie w ich najlepszym interesie. Dziękuję za uwagę" - podsumował Trump.
Czworo amerykańskich żołnierzy poległo na Bliskim Wschodzie
W irańskim ataku z 17 lipca zginęło troje amerykańskich żołnierzy. Precyzyjne uderzenie wymierzone było w bazę USA, która znajduje się na terenie Jordanii.
Z kolei w ostatnią niedzielę poinformowano, że jeden amerykański żołnierz zginął na południu Iraku.
Skuteczne naloty Iranu sprawiły, że analitycy zaczęli zastanawiać się, czy Teheran nie zyskał wsparcia Rosji i Chin ws. namierzania amerykańskich celów w regionie. Sam Iran w I fazie wojny miał w tym zakresie bardzo ograniczone możliwości.
Prezydent Donald Trump ostrzegł wówczas Teheran, że "za każdym razem, gdy Iran zabije amerykańskiego żołnierza, zapłaci za to wielokrotnie". "Ich ofiara wzmacnia tylko naszą determinację" - stwierdził z kolei Pete Hegseth.
Na Bliskim Wschodzie od kilkunastu dni trwa ponowna eskalacja napięć między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Waszyngton regularnie ostrzeliwuje cele na irańskim terytorium, Teheran z kolei odpowiada atakami na amerykańskie bazy wojskowe w regionie.
Główną osią sporu pozostaje kwestia cieśniny Ormuz. Strona amerykańska od pewnego czasu utrzymuje, że ten kluczowy dla światowego handlu ropą szlak wodny jest otwarty. Doniesieniom tym zaprzecza jednak Teheran.














