Reklama

Reklama

​Trump chce zeznawać w procesie dotyczącym jego impeachmentu

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że chciałby, aby senacki proces w sprawie jego impeachmentu trwał dłużej, by można było przesłuchać jak najwięcej świadków. Przyznał, że sam też chciałby złożyć zeznania.

"Chciałbym tam pójść i to zrobić. Chciałbym usiąść w pierwszym rzędzie i patrzeć na ich zepsute twarze" - powiedział o demokratycznych członkach Izby Reprezentantów, którzy w senackim procesie pełnią funkcję prokuratorów. Sam proces nazwał "mistyfikacją" i "złym wydarzeniem dla całego kraju".

Amerykański prezydent podkreślił, że nie ma nic przeciwko powołaniu na świadków niektórych urzędników administracji państwowej, ale ich zeznania mogą zagrażać bezpieczeństwu narodowemu USA. Jako przykład podał swojego byłego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego Johna Boltona i sekretarza stanu Mike'a Pompeo.

Reklama

"Problem z Johnem Boltonem polega na tym, że jest to kwestia bezpieczeństwa narodowego" - zaznaczył Trump. Zwrócił jednak uwagę, że to nie on decyduje o powołaniu świadków i podkreślił odpowiedzialność Senatu w tej sprawie.

Oskarżony o nadużycie władzy

Trump jest oskarżony o nadużycie władzy dla osobistych korzyści politycznych oraz o utrudnianie dochodzenia w Kongresie, mającego na celu wyjaśnienie tej sprawy. 

Według demokratów, prezydent miał wstrzymać pomoc wojskową dla Ukrainy, aby wywrzeć nacisk na władze tego kraju i skłonić je, by zbadały działalność na Ukrainie Huntera Bidena, syna Joe Bidena - demokraty i prawdopodobnego rywala Trumpa w tegorocznych wyborach prezydenckich.

Donald Trump odrzuca te oskarżenia. Jego adwokat w procesie w sprawie impeachmentu, Pat Cipollone, powiedział w Senacie, że zarzuty przeciwko prezydentowi są bezpodstawne i że demokraci nie zbliżyli się do spełnienia standardu Konstytucji Stanów Zjednoczonych, dotyczącego impeachmentu.

Proces się wydłuży?

Początkowo oczekiwano, że proces potrwa około dwóch tygodni, ale spory na temat świadków i inne, których nie można wykluczyć w czasie procesu, mogą sprawić, że się przeciągnie.

Tymczasem 3 lutego rozpoczynają się prawybory w Partii Demokratycznej, w których o nominację prezydencką stara się troje kandydatów, którzy są jednocześnie senatorami: Bernie Sanders, Elizabeth Warren i Amy Klobuchar. 

Z kolei 4 lutego Donald Trump ma wygłosić w Kongresie doroczne orędzie o stanie państwa. Gdyby w tym czasie proces w Senacie nadal się toczył, byłaby to sytuacja kłopotliwa i bezprecedensowa w dziejach Ameryki.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje