Trump buduje machinę historycznych rozmiarów
Absolutny rekord. Liczba osób przebywających w aresztach migracyjnych w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy prezydentury Donalda Trumpa wzrosła do najwyższego poziomu w historii. A to dopiero początek. Działania wymierzone w migrantów przybierają na sile i rozmiarze. - Apogeum dopiero nastąpi - mówi dr Karolina Łukasiewicz z Ośrodka Badań nad Migracjami.

W skrócie
- Po dziesięciu miesiącach prezydentury Donalda Trumpa w aresztach przebywa rekordowa liczba migrantów.
- Na ulicach trwają łapanki, a władze planują kolejne radykalne działania. Apogeum deportacyjne dopiero nadejdzie, co wprost zakłada plan Trumpa.
- Gwałtownie rośnie liczba aresztowanych, którzy nie popełnili żadnego przestępstwa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Październik. Chinatown na nowojorskim Manhattanie. Trwa obława. Agenci federalni z Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE) ścigają ulicznych sprzedawców, którzy uciekają w popłochu ze swoimi towarami. Powód? Sprzedawcy mają być nielegalnymi imigrantami.
Akcja wywołuje chaos. Na ulicach zbierają się ludzie, protestując przeciw agresywnym działaniom agentów. Słychać hasła "ICE precz z Nowego Jorku". Publiczny głos krytyki płynie z ust Zohrana Mamdaniego, obecnie burmistrza Nowego Jorku, który nazywa operację "lekkomyślnym napadem na ulicznych sprzedawców". Służby migracyjne zapewniają, że działania są oparte na informacjach wywiadowczych i a ich celem jest egzekwowanie prawa migracyjnego.
To tylko jeden z wielu przykładów na to, co dzieje się na ulicach w USA w związku z presją wobec imigrantów. Ta kwestia stała się oczkiem w głowie Donalda Trumpa, który od początku prezydentury, prowadząc jastrzębią politykę migracyjną, buduje wielką machinę deportacyjną.
Migration Policy Institute (MPI) - amerykański think tank zajmujący się analizą globalnych ruchów migracyjnych - zaznacza, że machina ta ma wkrótce osiągnąć historyczne rozmiary.
Deportacje z USA. Plan Trumpa zakłada milion rocznie
- Plan Donalda Trumpa zakłada deportacje około miliona osób rocznie - mówi Interii dr Karolina Łukasiewicz z Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego.
Jak pokazują dane, w tej kwestii prezydent nie rzuca słów na wiatr. Liczba osób przebywających w aresztach migracyjnych w ciągu pierwszych dziesięciu miesięcy jego prezydentury wzrosła do najwyższego poziomu w historii.
A teraz porcja szczegółów. Kiedy w styczniu tego roku Donald Trump przeprowadzał się do Białego Domu, w areszcie ICE przebywało 39 tys. zatrzymanych. Pod koniec sierpnia liczba ta wynosiła już 61 tys. i - jak wylicza MIG - do stycznia 2026 roku może osiągnąć nawet 107 tys.
Administracja Donalda Trumpa hojnie dosypuje dolarów do kieszeni służb zajmujących się aresztowaniami migrantów. Ich budżet wzrośnie o 45 miliardów dol. w ciągu najbliższych trzech lat, co daje co najmniej około 14 miliardów dol. rocznie.
- Radykalizacja działań wobec osób, których pobyt w USA jest nieudokumentowany, postępuje niezwykle szybko. USA są ciekawym przykładem do badania tego zjawiska, bo według szacunków liczba osób bez uregulowanego statusu imigracyjnego waha się tam między 12 a 14 milionów (cała populacja USA to ponad 347 mln osób). Co ciekawe do tej grupy są wliczane osoby, które złożyły wnioski o przyznanie azylu, są więc w procedurze i mają tzw. work authorization, czyli prawo do wykonywania pracy. W Europie takich osób nie uznaje się za nieudokumentowane - tłumaczy dr Łukasiewicz.
Aleksandra Rakowicz, znana na Instagramie jako Polka w Ameryce, od lat mieszka w USA i ma uregulowany status pobytu. Opowiada jednak historię Kubańczyka. "Mój znajomy musiał ostatnio uciekać tylnymi drzwiami z restauracji, w której pracuje, bo weszło ICE i wszystkich sprawdzało. On nie ma papierów na pobyt, więc bał się, że zostanie deportowany, a ma córkę, która się tutaj urodziła i jest Amerykanką. Ten mężczyzn mieszka w USA od lat. Wnioskował o zalegalizowanie pobytu, ale dotychczas wniosek nie został rozpatrzony".
Jak mówi, w związku z nasilająca się presją na migrantów, na budowach, farmach, czy w ogrodnictwie zaczyna brakować ludzi do pracy. To zawody wykonywane zwykle przez migrantów.
Agresywne działania służb. Łapanki nawet na terenie szkół
W sieci łatwo znaleźć kolejne nagrania pokazujące, jak funkcjonariusze Border Patrol odpowiednika naszej Służby Granicznej ścigają ulicami miast kolejne osoby. To w pewnym sensie nowość. Dotychczas aresztowaniami w miastach zajmował się głównie ICE. Zatrzymania miały miejsce, ale nie na taką skalę jak obecnie. Różniły się też stylem.
- Wiele miast chroniło na poziomie lokalnym swoje nieudokumentowane społeczności. Przedstawiciele ICE mieli zakaz wstępu do placówek publicznych, jak choćby szkół. Teraz nie brak scen, kiedy służby wyciągają ze szkoły dziecko z matką. Taki widok budzi kontrowersje nawet w środowiskach konserwatywnych, popierających polityką gabinetu Trumpa - mówi ekspertka z UW.
To właśnie administracja Donalda Trumpa zdecydowała, by w akcję zatrzymań na szeroką skalę zaangażować Border Patrol. Jak mówi dr Łukasiewicz, pogranicznicy zostali skierowani najpierw do Chicago. - Przez ostatni tydzień wielu z nich przerzucono do Północnej Karoliny. Następny ma być Nowy Jork. To głównie funkcjonariusze Border Patrol słyną z radykalnych działań - słyszymy.
"Kryminaliści precz!". Jaka jest prawda?
Znacząca jest także zmiana na stanowisku szefa pograniczników. Donald Trump mianował na nie Michaela Banksa, człowieka, któremu nie można odmówić doświadczenia w sprawach bezpieczeństwa granicznego, bo z służbą związany był od lat. Kontrowersje wśród części amerykańskiego społeczeństwa wzbudza jego "twarda ręka".
"Nie przepraszamy za obronę Ameryki. Prawo i porządek zaczynają się tam, gdzie usuwane są zagrożenia kryminalne" - pisze w mediach społecznościowych, publikując kolejne nagrania z pościgów. Podobna narracja o tym, że oto trwa oczyszczanie Ameryki z kryminalistów dominuje w przekazach administracji Trumpa oraz służb migracyjnych.
Jest to jednak półprawda.
- Kiedy popatrzymy na statystyki, gwałtownie rośnie liczba aresztowanych, którzy nie popełnili żadnego przestępstwa - wskazuje dr Łukasiewicz.
Osoby z kryminalną przeszłością stanowią jedynie część deportowanych. I podkreślmy, wynika to wprost z oficjalnych danych ICE. Według stanu na wrzesień 2025 r. 71 proc. zatrzymanych nie miało wyroku karnego. Osoby z zarzutem karnym stanowiły 25 proc. aresztantów, w tym większość dotyczyła drobnych przestępstw - jak np. wykroczenia drogowe.
Żadna wcześniejsza administracja USA nigdy nie przetrzymywała średnio ponad 50 tys. osób dziennie w areszcie imigracyjnym.
Wielka machina deportacyjna osiąga historyczne rozmiary. - Apogeum tych działań dopiero przed nami - dr Karolina Łukasiewicz nie ma wątpliwości.
Jolanta Kamińska-Samolej (kontakt do autorki: jolanta.kaminska@firma.interia.pl)














