Reklama

Reklama

Tragiczny bilans w Seulu rośnie. W Korei Południowej żałoba narodowa

Żałoba narodowa w Korei Południowej. Ogłosił ją w niedzielę prezydent Jun Suk Jeol. "Zgodnie z najnowszymi danymi, po wybuchu paniki podczas imprezy z okazji Halloween w Seulu zginęło 153 osoby, a 82 zostały ranne" - przekazała agencja Yonhap.

Wydarzenia, do których doszło w nocy z soboty na niedzielę w dzielnicy Itaewon w Seulu, to najtragiczniejszy wybuch paniki w historii Korei Południowej.

Korea Południowa. Impreza w Seulu przerodziła się w masakrę

"To naprawdę przerażające", to "tragedia i katastrofa, która nigdy nie powinna była się wydarzyć (...) Jako prezydent, który jest odpowiedzialny za życie i bezpieczeństwo ludzi, mam ciężar na sercu i z trudem radzę sobie z rozpaczą" - powiedział Jun Suk Jeol w przemówieniu do narodu.

Prezydent Korei Południowej tego samego wieczoru ogłosił żałobę narodową. Nakazał też przeprowadzenie śledztwa, by ustalić przyczynę tragedii. W mediach pojawiły się niesprawdzone doniesienia, że ludzie zaczęli się tłoczyć z powodu informacji, że w okolicy pojawił się jeden z celebrytów.

Reklama

Premier Han Duk Su wyjaśnił później, że żałoba będzie trwała od niedzieli do przyszłej soboty. Flagi będą opuszczone do połowy masztów, a w centrum Seulu stanie ołtarz, przy którym ludzie będą mogli oddawać cześć pamięci ofiar.

Seul. Ludzie w panice tratowali się nawzajem

Do wybuchu paniki doszło w nocy z soboty na niedzielę w stromej wąskiej uliczce w słynącej z życia nocnego dzielnicy Itaewon, gdzie dziesiątki tysięcy osób bawiły się z okazji Halloween.

Łącznie zginęły 153 osoby. 82 są poszkodowane, część z nich znajduje się w stanie krytycznym.

- Wśród ofiar śmiertelnych jest wielu nastolatków i 20-latków. Zginęło 22 cudzoziemców, pochodzących między innymi z Iranu, Uzbekistanu, Chin i Norwegii - dodał Czoi.

Rzecznik polskiego MSZ Łukasz Jasina przekazał w sobotę wieczorem, że nie ma informacji o Polakach, którzy ucierpieli lub mogli ucierpieć w wybuchu paniki w Seulu. 

"Próbowano ratować ludzi, wynoszono zabitych i rannych"

- Zdaliśmy sobie sprawę, że coś jest nie tak, gdy utknęliśmy w tłumie. Potem zaczęli robić przejście dla ratowników, a wkrótce na wszystkie telefony przychodziły już alerty, żeby unikać tej okolicy - relacjonowała 30-letnia Włoszka, która przebywała w nocy z soboty na niedzielę w pobliżu miejsca wybuchu paniki w stolicy Korei Południowej, Seulu.

Kobieta nie znajdowała się w uliczce, gdzie tratowali się ludzie, ale przechodziła większą ulicą, na którą wynoszono zabitych i rannych. - Staraliśmy się iść dalej, by uniknąć tego horroru, ale policja i lekarze wszędzie próbowali ratować ludzi - powiedziała 30-latka.

Gdy lekarze walczyli o życie stratowanych osób, w innych częściach dzielnicy wciąż trwały imprezy, ponieważ "wielu ludzi nie wiedziało" o tragedii - podkreśliła obywatelka Włoch. - My też na początku myśleliśmy, że to tylko kilka osób straciło przytomność z powodu alkoholu. To się często zdarza. Pod koniec nocy zdaliśmy sobie sprawę, że ci ludzie nie żyją - dodała.

Inne relacje pojawiają się równiez w koreańskich mediach. "Ludzie napierali w dół na stromej uliczce z klubami, w efekcie inni ludzie krzyczeli i padali jak domino. Myślałem, że też zostanę zadeptany na śmierć, bo ludzie napierali, nie zdając sobie sprawy, że na początku tłumu inni upadają" - napisał anonimowy świadek na Twitterze. Jego wypowiedź przytoczyła agencja Yonhap.

Ponaddwudziestoletnia kobieta o nazwisku Park, która również ocalała z tragedii, powiedziała, że w małej uliczce nagle zgromadził się tłum. - Osoba niska, taka jak ja, nie mogła nawet oddychać. Przeżyłam, bo znajdowałam się w bocznej części uliczki. Wygląda na to, że ludzie na środku ucierpieli najbardziej - dodała.

Inny świadek podkreślił, że obecność wielu ludzi w przebraniach halloweenowych utrudniała początkowo ratownikom dotarcie na miejsce.

Wybuch paniki w Seulu. Jasina: Nie ma informacji o poszkodowanych Polakach

Mateusz Morawiecki: W imieniu rządu wyrazy najgłębszego współczucia

"Straszne wieści z Seulu o tragicznej śmierci wielu ludzi. W imieniu rządu przekazuję władzom Korei Południowej wyrazy najgłębszego współczucia. Modlimy się za ofiary, ich bliskich i cały naród koreański, przeżywający dziś jeden z najtragiczniejszych dni" - napisał premier Mateusz Morawiecki w niedzielę na Twitterze.

Także między innymi prezydent USA Joe Biden złożył na Twitterze "najszczersze kondolencje rodzinom, które straciły bliskich w Seulu". Wszystkim tym, którzy zostali ranni, życzył także szybkiego powrotu do zdrowia.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy