Reklama

Reklama

"To nie Rosja wywołała wojnę dyplomatyczną"

To nie Rosja wywołała wojnę dyplomatyczną – w ten sposób rzecznik Kremla Siergiej Pieskow odniósł się do działań odwetowych, będących reakcją na wydalenie z krajów UE i NATO rosyjskich dyplomatów.

Jak oświadczył rzecznik prasowy Kremla Siergiej Pieskow, "Rosja nigdy nie zainicjowała wymiany sankcji".

"Rosja została zmuszona do podjęcia działań odwetowych w odpowiedzi na wrogą i nielegalną akcję" Stanów Zjednoczonych - powiedział Pieskow dodając, że Kreml chciałby "dobrych relacji" z Zachodem i jest otwarty na dialog.

W sumie z krajów NATO i Unii Europejskiej wydalono ponad 150 rosyjskich dyplomatów. Była to skoordynowana akcja w ramach solidarności z Wielką Brytanią. Londyn uważa, że za próba otrucia podwójnego agenta Siergieja Skribala i jego córki Julii w Salisbury stoi Moskwa.    

Reklama

W odpowiedzi Kreml zapowiedział wydalenie 60 dyplomatów amerykańskich. Do siedziby rosyjskiego resortu spraw zagranicznych zostali wezwani ambasadorzy z krajów UE i NATO w tym z Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje