Reklama

Reklama

Tłumy przed siedzibą Zełenskiego. Chodzi o szczyt w Paryżu

Około dwóch tysięcy osób przyszło w niedzielę wieczorem przed siedzibę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, by dyżurować tam w oczekiwaniu na wyniki poniedziałkowego szczytu czwórki normandzkiej w Paryżu na temat uregulowania konfliktu w Donbasie.

Uczestnicy akcji "Warta na Bankowej" rozstawili namioty i zmontowali przed gmachem biura prezydenckiego scenę. Zamierzają pozostać tam do czasu powrotu szefa państwa do kraju. Organizatorem akcji jest ruch społeczny "Nie dla kapitulacji".

Obecni na miejscu funkcjonariusze policji i Gwardii Narodowej początkowo próbowali przeszkodzić w rozbijaniu namiotów i budowie sceny, jednak później z tego zrezygnowali. Policjanci uformowali kilka kordonów, które oddzielają siedzibę Zełenskiego od tłumu. Sytuacja na razie jest spokojna.

Wcześniej na Majdanie Niepodległości w Kijowie odbył się wiec "Czerwone linie dla Zełenskiego", podczas którego ostrzeżono prezydenta, by w Paryżu nie zgodził się na żadne ustępstwa wobec Rosji. Według policji wzięło w nim udział ok. 8 tys. osób.

Reklama

Szczyt w Paryżu

Szczyt przywódców państw czwórki normandzkiej, Francji, Niemiec, Ukrainy i Rosji, odbędzie się w poniedziałek po południu. Ukraińska opozycja i część społeczeństwa obawia się, że dążąc do pokoju w Donbasie Zełenski może zaszkodzić interesom narodowym.

Przygotowania do szczytu trwały kilka miesięcy. Aby do niego doszło Ukraina zrealizowała warunki, od których uzależniała jego przeprowadzenie Moskwa. Kijów zgodził się na tzw. formułę Steinmeiera, która przewiduje specjalny status dla kontrolowanego przez separatystów Donbasu oraz wycofanie wojsk i uzbrojenia z trzech odcinków frontu w tym regionie.

Z Kijowa Jarosław Junko


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy