Tłumy na ulicach Nowego Sadu. Żałoba naznaczona manifestacjami
Nawet 160 tys. osób zebrało się w sobotę na uroczystościach związanych z pierwszą rocznicą tragedii w Nowym Sadzie - oszacowała serbska policja. W kraju obowiązuje dzień żałoby narodowej. W wyniku zawalenia się części dachu miejscowego dworca kolejowego zginęło 16 osób.

W skrócie
- Setki tysięcy osób zebrało się w Nowym Sadzie, by uczcić rocznicę katastrofy dworca, w której zginęło 16 osób.
- Obchody przerodziły się w masowe protesty przeciwko władzom, oskarżanym przez społeczeństwo o korupcję i zaniedbania.
- Manifestanci domagali się nowego śledztwa, wcześniejszych wyborów i ujawnienia dokumentacji dotyczącej remontu dworca.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W sobotę w mieście trwają w sobotę uroczystości upamiętniające pierwszą rocznicę zawalenia się części dachu miejscowego dworca kolejowego. W wypadku zginęło 16 osób, a tragedia wywołała utrzymującą się do dziś falę masowych protestów antyrządowych.
W nocy z piątku na sobotę do Nowego Sadu przybyły tysiące osób - przede wszystkim studentów i uczniów - które kilka dni wcześniej wyruszyły w drogę pieszo lub rowerami. Również w sobotę do miasta ściągały kolumny samochodów i grupy motocyklistów.
Obchody rozpoczęły się od nabożeństwa żałobnego i marszem z 16 punktów miasta - symbolizujących 16 ofiar wypadku - w kierunku dworca, gdzie dokładnie o godz. 11.52, kiedy rok wcześniej doszło do tragedii, uczczono zabitych 16 minutami ciszy. W tym czasie co minutę w powietrze wypuszczano jeden czerwony balon. Pod budynkiem dworca złożono setki wieńców i zapalono znicze.
- Panuje wielki smutek, ale cieszę się również, że tak wiele osób przyszło, aby złożyć kondolencje i pokazać, że są niezadowoleni z reżimu i rządzących - powiedział 53-letni Dragan Savić agencji AFP.

Serbia. Tłumy w Nowym Sadzie upamiętniły tragedię. Żądania pod adresem władz
Wśród osób przemawiających ze sceny przed dworcem była Dijana Hrka, której syn zginął przed rokiem. Kobieta zapowiedziała rozpoczęcie strajku głodowego przed siedzibą władz w Belgradzie. Powtarzając postulat studentów, wezwała Vuczicia do rozpisania przedterminowych wyborów.
"Od roku prezydent (Serbii) Aleksandar Vuczić nie ma (demokratycznej) legitymacji, więc bez poparcia większości obywateli rządzi za pomocą nagiej siły, czystej propagandy i terroryzmu państwowego. Wybory to jedyne rozwiązanie, ale Vuczić próbuje od nich uciec" - napisał na X przedstawiciel władz regionu Aleksandar Olenik wiceprzewodniczący partii Liga Socjaldemokratów Wojwodiny. Wojwodina to okręg, którego głównym ośrodkiem jest Nowy Sad.
Prezydent Serbii napisał z kolei w sobotę na Instagramie, że "najważniejsze jest, aby Serbia była godna i zjednoczona". "Powinniśmy bez ostrych słów i podziałów, po cichu modlić się za ofiary" - dodał.

Tragedia w Nowym Sadzie. Demonstranci oskarżają tłum o korupcję
Pamięć ofiar tragedii w Nowym Sadzie uczczono w sobotę również w serbskiej diasporze, m.in. w Chorwacji, Słowenii, Niemczech, Hiszpanii, Szwajcarii, Holandii i we Włoszech. W Republice Serbskiej, zamieszkanej głównie przez Serbów części Bośni i Hercegowiny, podobnie jak w Serbii obowiązuje tego dnia żałoba narodowa.
Po południu uczestnicy obchodów opuścili teren wokół dworca i ruszyli w kierunku nadbrzeża Dunaju, gdzie wieczorem ponownie wygłoszą żądania kierowane pod adresem władz kraju.
Demonstranci - od grudnia 2024 r. zwoływani na protesty przez serbskich studentów - oskarżają rząd o korupcję i zaniedbania przy realizowanych inwestycjach i domagają się pociągnięcia winnych do odpowiedzialności. Dworzec w Nowym Sadzie został oddany do użytku po gruntownym remoncie zaledwie kilka miesięcy przed zawaleniem się części dachu.
Studenci początkowo domagali się od władz opublikowania dokumentacji dotyczącej odbudowy dworca, ścigania osób odpowiedzialnych za pobicia demonstrantów, zawieszenia postępowań wobec osób aresztowanych za udział w protestach oraz zwiększenia o 20 proc. wydatków na szkolnictwo wyższe.
Gdy te żądania nie zostały spełnione, zwrócili się w maju do władz o rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych. Vuczić apel odrzucił i zamiast tego wezwał do "publicznej debaty". Serbski rząd oskarża protestujących o chęć przejęcia władzy, a ich manifestacje regularnie określa mianem "kolorowej rewolucji".












