Reklama

Reklama

Talibowie przejęli Afganistan. Donald Trump domaga się dymisji Joe Bidena

Donald Trump obarczył swojego następcę odpowiedzialnością za zdarzenia w Afganistanie, w wyniku których władzę w tamtym państwie przejęli Talibowie. Republikanin uznał, że odejście Joe Bidena z urzędu nie powinno być problematyczne, gdyż - w jego ocenie - nie wybrano go zgodnie z prawem. Decyzjom amerykańskiego przywódcy ws. Afganistanu przypatrują się też opiniotwórcze media, które wskazują na podobieństwa z interwencją Stanów Zjednoczonych w Wietnamie.

Donald Trump w niedzielę wieczorem czasu polskiego wydał krótkie oświadczenie w sprawie zdarzeń w Afganistanie. Opublikowano je na niektórych portalach zza oceanu, gdyż konta byłego przywódcy USA m.in. na Facebooku i Twitterze wciąż są zablokowane. 

Trump wezwał Bidena, aby ze względu na "wstyd" ustąpił z urzędu. Uznał, że to Demokrata dopuścił do przejęcia władzy w Kabulu przez talibów. Wyliczył też, że powodem dymisji Bidena powinny być również wzrost liczby przypadków koronawirusa w USA, "katastrofa na granicy" (z Meksykiem - red.), zniszczenie niezależności energetycznej i "okaleczenie gospodarki".

Reklama

Przypomniał także, że według niego podczas wyborów prezydenckich w USA dochodziło do oszustw, przez które Trump stracił urząd. "(Odejście z urzędu - red.) nie powinno być niczym wielkim, bo Biden nie został wybrany zgodnie z prawem" - podsumował Trump.

Media: Błędna ocena sytuacji będzie prześladowała Bidena

Negatywnie o amerykańskich działaniach piszą także media. W brytyjskich mediach ocenia się, że główną odpowiedzialność za przewrót w Afganistanie ponosi administracja prezydenta Joe Bidena. "To były prezydent Donald Trump zapowiedział, że wojska amerykańskie opuszczą kraj do końca 2021 roku, o ile talibowie spełnią warunki podpisanego w zeszłym roku porozumienia pokojowego. Ale kontynuowanie wycofywania wojsk było wyborem Bidena" - wskazuje "Financial Times". 

Gazeta zaznacza, że wewnątrzkrajowy koszt polityczny będzie dla Bidena stosunkowo mały, bo większość Amerykanów jest przeciwna niekończącym się interwencjom zagranicznym, a obecność w Afganistanie była coraz trudniejsza do "sprzedania" politycznie. "Jednak z punktu widzenia globalnej pozycji Ameryki, błędna ocena będzie prześladowała Bidena do końca jego prezydentury" - podkreśla dziennik.

Również "The Times" przypomina, że administracja Trumpa planowała wycofanie wojsk z Afganistanu, jeśli zostaną spełnione pewne warunki - talibowie wstrzymają ataki, zaangażują się w negocjacje i zerwą związki z Al-Kaidą - tymczasem wojska USA wyjeżdżają mimo to.

"Daily Telegraph", również uważający wycofanie się z Afganistanu za kosztowny błąd, za który najmocniej zapłacą Afgańczycy, wskazuje jednak, że w obecnej sytuacji nie ma już odwrotu od tej decyzji. "Co teraz robi Zachód? Po podjęciu decyzji o wyjściu do 11 września - daty symbolicznej, ponieważ to właśnie ataki na USA ze strony wyszkolonych w Afganistanie terrorystów doprowadziły do zaangażowania NATO - nie ma już odwrotu. Zlikwidowano bazy, pozostawiono skomplikowaną i kosztowną broń, którą przechwycili talibowie lub wodzowie plemienni i nie ma już infrastruktury umożliwiającej powrót wojsk zachodnich. Tak samo jak poparcia politycznego, którym cieszyły się one, gdy w Kabulu był przyjazny rząd" - pisze dziennik.

"Joe Biden oświadcza, że temat jest zamknięty. Był czwartym prezydentem USA, który dowodził wojskami w Afganistanie, w sobotę powiedział: Nie chcę i nie przekażę tej wojny piątemu. Podkreślił to, co powiedział w zeszłym tygodniu o upadku kraju: Nie żałuję mojej decyzji" - przypomina z kolei niemiecki tygodnik "Spiegel" w tekście zatytułowanym "Czy to Wietnam Joe Bidena?"

"Lodowato zimny, niewzruszony, lakoniczny: determinacja Bidena, by pozostawić Afganistan samemu sobie była zapowiedziana i przewidywalna, ale i tak dla wielu była szokiem" - pisze "Spiegel". Zazwyczaj "prezentuje się on jako osoba empatyczna, ale teraz nie powiedział ani słowa o ludzkiej tragedii, którą można tam zobaczyć, ani o poświęceniu, jakie poniosło wielu Amerykanów - na przykład niezliczone rodziny wojskowych. Opłakują ponad 2400 poległych żołnierzy amerykańskich, nie wspominając o rannych, tych fizycznie i psychicznie. Jaki jest sens tego wszystkiego?" - pyta tygodnik.

Niemiecka prasa: Zachód trwał w fatalnym dylemacie

Dziennik "Welt" pisze w poniedziałek, że "w niedzielę Amerykanie oglądali w telewizji, jak helikoptery transportowały personel z ambasady USA w Kabulu na tamtejsze lotnisko (...). Obrazy z ewakuacji są symboliczne, zwłaszcza wiedząc, że talibowie są zaledwie kilka kilometrów dalej. Przychodzą na myśl wspomnienia o pośpiesznym wycofaniu się z Wietnamu, mówi się o momencie sajgońskim. Ścigane USA uciekają teraz przed talibami".

Natomiast według "Frankfurter Allgemeine Zeitung", Zachód "tkwił w fatalnym dylemacie: im dłużej pozostawały (w Afganistanie) jego wojska, tym dłużej zdawał się na nie afgański rząd. Kiedy odeszli, wysiłki na rzecz odbudowy załamały się. To było do przewidzenia. Zachód beznadziejnie przekroczył swoje kompetencje w Afganistanie. To przyznanie się do winy jest spóźnione, ale nie jest to pozwolenie na ucieczkę od odpowiedzialności. Ameryka i Europa muszą zdać sobie sprawę, że niedawna ograniczona obecność wojsk wystarczyła do utrwalenia patowej sytuacji w stosunkach z talibami. To nie była strategia. Ale wszystko inne jest porażką".

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL