Reklama

Reklama

Tajemnicze zaginięcie Brytyjki. "Od roku nie wiadomo, co się z nią działo"

Ciało 70-letniej Normy Girolami, po ponad roku poszukiwań, odnaleziono na cmentarzu w północnym Londynie. Ostatnio widziano ją żywą, gdy opuściła swoją posiadłość po wycieczce nad morze. W lodówce w jej domu wciąż znajdowało się jedzenie. Sprawę badają detektywi.

Detektywi z Metropolitan Police po ponad rocznych poszukiwaniach odnaleźli ciało zamożnej emerytki na cmentarzu w północnym Londynie po przeczesaniu terenu greckiego kościoła prawosławnego św. Katarzyny w North Finchley w Barnet. 

70-letnia Norma Girolami mieszkała w londyńskiej dzielnicy Highgate w domu wartym 900 tys. funtów (blisko 5 mln zł) przy cichej, otoczonej drzewami ulicy Cholmeley Park - pisze "Daily Mail". Emerytka była ostatnio widziana żywa, gdy w połowie sierpnia 2021 roku zniknęła ze swej posiadłości po wycieczce nad morze w Essex.

Reklama

Lodówka w domu zaginionej była pełna

Cmentarz, na którym znaleziono jej szczątki, znajduje się cztery mile (około 6,5 km) od mieszkania kobiety, w którym w lodówce wciąż znajdowało się jedzenie.

W październiku 2021 roku śledczy wszczęli dochodzenie w sprawie morderstwa mimo braku ciała, po tym, jak uznano, że brak jakiegokolwiek "dowodu życia" - wszelki kontakt z Girolami ustał po jej podróży.

W tym czasie aresztowano również 42-letniego Serkana Kaygusuza i oskarżono go o morderstwo. Obecnie mężczyzna przebywa w areszcie i oczekuje na proces. 

Jak informuje "Daily Mail", policja przeszukiwała wcześniej kilka adresów, zanim wpadła na trop i odnalazła ciało emerytki na cmentarzu. Szczątki zostały zidentyfikowane i z całą pewnością należą do Normy Girolami. Co ważne, kilka tygodni temu policja ogłosiła nagrodę w wysokości 20 tys. funtów za informacje związane z zaginięciem kobiety.

Wyjechała nad morze. Potem zniknęła

Policja poinformowała, że Girolami, której rodzina pochodzi z Włoch, "uwielbia odwiedzać nadmorskie miasteczko Leigh-on-Sea w Essex". Emerytka wybrała się tam 19 sierpnia 2021 r. Jeszcze tego samego dnia, wieczorem wróciła do domu. Od tamtej pory nikt o niej nie słyszał.

Inspektor Kate Blackburn powiedziała, że śledztwo w sprawie zniknięcia kobiety wciąż jest w toku i wezwała każdego, kto ma na ten temat informacje, aby skontaktował się z policją.

- Pomimo uznania, że Norma nie żyje, wiem, że jej rodzina jest głęboko poruszona wiadomością, że znaleziono jej szczątki. Mimo tego odkrycia nadal bardzo chciałbym usłyszeć od każdego, kto znał Normę, czy to w Londynie, czy w Leigh-on-Sea i kto może udzielić informacji na temat wszystkiego, co działo się w jej życiu w sierpniu zeszłego roku - powiedziała Blackburn. - Rodzina i przyjaciele Normy od roku nie wiedzą, co się z nią stało, a nasze śledztwo wciąż trwa - dodała.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy