Reklama

Reklama

Tadeusz Giczan: Aresztowano matkę aktywisty, który uciekł do Polski

Matka białoruskiego aktywisty, który uciekł do Polski, została aresztowana w swoim domu. Kobieta ma 56-lat - poinformował białoruski opozycyjny dziennikarz Tadeusz Giczan. Jak dodał, służby reżimu Łukaszenki oświadczyły, że "rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci".

Tadeusz Giczan donosi, że służby, które nazwał "Stasi", stosują teraz nową taktykę i interesują się rodzinami opozycjonistów. Aresztowania dokonał prawdopodobnie Specjalny Oddział Szybkiego Reagowania podległy białoruskiemu MSW. Dziennikarz podał także, że matka aktywisty stała się 907. więźniem politycznym na Białorusi.

Na nagraniu, zamieszczonym pod wpisem na Twitterze, widać akcję służb, które wdarły się do mieszkania kobiety. Wyświetla się także napis głoszący, że "rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci".

Jak podaje w środę białoruski niezależny portal Nasza Niwa, 26 listopada służby dokonały rewizji w mieszkaniu kobiety, a rodzina dowiedziała się o jej aresztowaniu 2 grudnia.

Reklama

To już drugie zatrzymanie kobiety 


Kobieta jest matką białoruskiego anarchisty Ramana Halilaua, który wyjechał z Białorusi w 2019 roku. 

Jak stwierdził w wywiadzie dla Naszej Niwy, obawiał się systemowego nękania i aresztowania. Najpierw udał się na Ukrainę, ale w 2020 roku został poinformowany przez tamtejsze władze o nakazie opuszczenia kraju, ponieważ został uznany za osobę "stanowiącą zagrożenie dla bezpieczeństwa". Z Ukrainy postanowił pojechać do Polski, gdzie pracuje jako inżynier.

Matka aktywisty została zatrzymana na 11 dni w 2020 roku w czasie prodemokratycznego wiecu w Mińsku. Potem władze się nią nie interesowały. 


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy