Reklama

Reklama

T-14 Armata - ukryta rewolucja czy paradna prowizorka?

Ujawnienie przez Rosję ukrywanego od wielu miesięcy czołgu T-14 Armata odbiło się szerokim echem, które z pewnością zostanie wykorzystane propagandowo. Jednak większość obserwatorów i komentatorów zdaje się zapominać, iż Kreml może dążyć do tego, by skrzętnie ukryć prawdziwy obraz i możliwości nowego czołgu. Warto więc zajrzeć nieco pod "maskę" w jaką ubrano Armatę.

Czołg systemu Armata, znany też jako T-14 lub "Objekt 148", ma stanowić rewolucyjną zmianę w programie rosyjskich pojazdów gąsienicowych. W ramach rodziny pojazdów Armata powstały już m.in. czołg T-14 oraz bojowy wóz piechoty T-15. Podczas parady zostaną zaprezentowane obie wymienione konstrukcje. Koncepcja stworzenia ciężkiego bojowego wozu piechoty, na tym samym podwoziu co czołgu, nie jest nowa. Izrael od lat wykorzystuje wozy Namer, które bazują na konstrukcji czołgu Merkava, a wcześniej wdrażano także transportery na bazie czołgów wycofanych z eksploatacji lub zdobycznych (Achzarit). Rosja rozwija czołg i BWP równolegle, bazując na znacznej wymienności elementów. Może to w istotnym stopniu wpłynąć nie tylko na ułatwienie obsługi technicznej, ale też na poprawę współpracy na polu walki. Wozy bazujące na tych samych podwoziach będą posiadały zbliżone możliwości trakcyjne i operacyjne.

Reklama

Rewolucyjną zmianą, ma być wykorzystanie w czołgu T-14 Armata wieży bezzałogowej, która stanowi w pełni zautomatyzowany moduł bojowy. Cała załoga znajduje się w kadłubie przed wieżą, ukryta w specjalnej, opancerzonej kapsule. Takie rozwiązanie nie tylko zwiększa bezpieczeństwo żołnierzy, dzięki umieszczeniu ich wewnątrz silnie opancerzonego kadłuba, ale też umożliwia zmniejszenie wymiarów najbardziej wystawionego na ostrzał elementu pojazdu, czyli wieży. Przy tym możliwe jest wzmocnienie opancerzenia innych kluczowych części pojazdu, takich jak przedział załogi, czy silnika, co zwiększa szanse przetrwania na polu walki.

Wieża, czy zdalnie sterowany moduł uzbrojenia?

Wieża stanowi najwyższy, najbardziej narażony na ostrzał i najbardziej skomplikowany element czołgu, gdyż mieści stabilizowane w wielu płaszczyznach systemy uzbrojenia oraz układ obserwacyjno-celowniczy. Jest to najciężej opancerzony i jednocześnie najbardziej wrażliwy punkt współczesnego czołgu. Usunięcie z niej załogi umożliwia znaczne zmniejszenie wymiarów, a więc również powierzchni celu dla wrogich pocisków. Gdy nie trzeba chronić załogi, możliwe jest też (potencjalnie) ograniczenie opancerzenia samej wieży, a mniejsza powierzchnia pancerza oznacza jego niższą masę. Ta koncepcja ma więc wiele zalet i była rozważana od lat. Armata ma szansę przejść do historii, jako pierwszy seryjnie produkowany czołg z wieżą bezzałogową. De facto stanowi ona zdalnie sterowany moduł bojowy, mieszczący przede wszystkim systemy obserwacyjne i główne uzbrojenie czołgu - stabilizowaną wielopłaszczyznowo armatę gładkolufową 2A82-1M kalibru 125 mm.

Zgodnie z rosyjskimi danymi nowe działo i system kierowania ogniem mają umożliwiać T-14 prowadzenie ognia 15-20% celniejszego niż czołgi T-90A uzbrojone w armatę 2A46M5, a energia wylotowa jest o 17% wyższa niż w uważanych za najlepsze ze stosowanych w pojazdach zachodnich działach Rh-120 L55 instalowanych m. in. w czołgach Leopard 2A6, przy długości lufy o 60 cm mniejszej od nich. Przy tym, jak większość rosyjskich armat, 2A82-1M może wystrzeliwać kierowane pociski rakietowe, co znacznie zwiększa zasięg i precyzję ognia T-14. W czołgu prawdopodobnie zrezygnowano ze współosiowego karabinu maszynowego. Widoczne uzbrojenie pomocnicze stanowi jedynie karabin maszynowy 7,62 mm w zdalnie sterowanym module połączonym z systemem obserwacyjnym dowódcy.

"Blaszana atrapa", czy kamuflaż?

Kwestia wieży Armaty i jej kształtu stanowi temat na odrębna analizę. Jest ona relatywnie wysoka i wymiarami nie ustępuje wcale klasycznym wieżom mieszczącym dwuosobową załogę. Kształt przedniej i bocznej części mógłby sugerować próbę zmniejszenia echa radarowego, jednak taki efekt może przypuszczalnie zostać zepsuty przez "okno" po lewej stronie, kryjące układ celowniczy działa. Podobne "wnęki" prowadzą do niezidentyfikowanych osłon i elementów ukrytych głęboko pod tym kształtem. Bliższa obserwacja, na przykład w pobliżu anten radarów systemu aktywnej ochrony "Afganit", ujawniają, że wielopłaszczyznowy "pancerz" ma prawdopodobnie zaledwie kilka milimetrów grubości.

Pojawiły się sugestie, iż jest to dowód na niedopracowanie i "tymczasowość" konstrukcji wieży czołgu T-14, że jest to tylko atrapa. Bardzie prawdopodobne jest inne wyjaśnienie. Rosjanie na długo przed defiladą zapowiadali, że czołgi Armata będą zamaskowane, aby ukryć ich kształt i wyposażenie. Mówiono o specjalnych farbach pochłaniających fale radarowe i kamuflażu, jednak takie rozwiązania są skuteczne na polu walki, a nie podczas parady, gdy pojazd jest fotografowany przez tysiące ludzi ze wszystkich stron. Bardziej prawdopodobne jest, że wieża i inne kluczowe elementy mające pozostać tajemnicą, pokryto atrapą opancerzenia, wykonaną z tworzywa lub cienkiej blachy. Osłony są stosowane również podczas prób poligonowych, na co wskazują właśnie wspomniane "tunele" w pancerzu, prowadzące np. do systemów optycznych, czy wycięcia odsłaniające czujniki i anteny systemów samoobrony pojazdu.

Aktywna ochrona Armaty silniejsza od pancerza?

Warto dłużej zatrzymać się właśnie przy temacie systemów pasywnej i aktywnej ochrony nowego rosyjskiego czołgu. Oczywiście wielowarstwowe opancerzenie stalowo-kompozytowe i umieszczenie całej załogi w dodatkowo opancerzonej kapsule wewnątrz kadłuba pojazdu mają wpływ na bezpieczeństwo i możliwość walki lub samodzielnego wycofania się pojazdu w wypadku uszkodzenia, czy zniszczenia uzbrojenia przez ogień przeciwnika. Niemniej nie należy zapominać, że wielokrotne trafienia, nawet jeśli nie spenetrują pancerza, mogą poważnie uszkodzić systemy elektroniczne, optyczne i uzbrojenie czołgu. W dużym stopniu eliminuje to wóz bojowy z walki.

Dlatego Rosjanie w wypadku czołgu Armata położyli duży nacisk na aktywną obronę, zarówno poprzez utrudnianie namierzenia, jak też zwalczanie nadlatujących pocisków. Jest to dobrze widoczne po ilości różnego typu wyrzutni środków obrony oraz czujników znajdujących się na wieży. Łatwo identyfikowalnym elementem są umieszczone symetrycznie z czterech stron prostokątne elementy anten radarów dopplerowskich wykorzystywanych przez system ochrony aktywnej Afganit. Jest to zaawansowany następca systemu Arena, opracowanego na podstawie doświadczeń z pierwszej wojny czeczeńskiej, a przede wszystkim walk w Groznym w latach 1994-1995. Rosjanie utracili w nich ponad 200 czołgów i bojowych wozów piechoty.

Afganit to system zbliżony pod względem działania do Areny, czy np. do izraelskiego Trophy, a jego celem jest wykrywanie i zwalczanie nadlatujących pocisków za pomocą specjalnych ładunków odłamkowych. Zdaniem rosyjskich ekspertów ma być zdolny nie tylko do zwalczania rakiet kierowanych i głowic kumulacyjnych, ale też pocisków podkalibrowych, co byłoby osiągnięciem, zważywszy na ich bardzo wysoką prędkość. Przeciw nadlatującym pociskom mogą być użyte różne typy środków zwalczania i przeciwdziałania. Czołg Armata posiada kilka rodzajów wyrzutni, które mogą temu służyć. Szczególnie rzucają się w oczy duże, walcowe elementy umieszczone w dolnej części wieży i skierowane do przodu oraz na boki, tworzące dwa pakiety po cztery moduły.

Obrotowa wyrzutnia umożliwia pokrycie szerszego kąta ostrzału

Najprawdopodobniej są to wyrzutnie "antypocisków" mających wylatywać naprzeciw ciężkiej amunicji przeciwpancernej. Wykazują one duże podobieństwo do wyrzutni stosowanych w systemie Drozd, powstałym jeszcze w czasach "zimnej wojny". Jego wadą była skomplikowana konstrukcja (powstała pod koniec lat 70-tych) i duże zagrożenie przypadkowymi ofiarami, ze względu na znaczną masę "antypocisku" generującego odłamkową kurtynę w odległości kilku metrów od pojazdu. Przy odpowiednim czasie reakcji systemu wykrywania i zarządzania (co jest głównym problemem w tej sytuacji) system aktywnej ochrony może okazać się skuteczny nawet przeciw amunicji podkalibrowej.

W tylnej części wieży po lewej stronie znajduje się 24-prowadnicowa wyrzutnia mniejszego kalibru skierowana pionowo w górę. Prawdopodobnie mieści ona amunicję dymną i zakłócającą, mogącą zmylić systemy kierowania pocisków oraz ukryć czołg przed sensorami działającymi w świetle widzialnym i podczerwieni. Na górnej części wieży znajdują się również dwie obrotowe wyrzutnie tego samego kalibru. Niewykluczone jest, że oprócz ładunków zakłócających mogą one miotać również niewielkie pociski, służące do samoobrony lub zwalczania nadlatujących pocisków. Obrotowa wyrzutnia umożliwia pokrycie szerszego kąta ostrzału. W cienkim "pancerzu" przedniej części wieży kryją się również wnęki i otwory, w których mogą się znajdować kamery dookólnego systemu obserwacji oraz np. promienniki zakłócające, podobne do stosowanych w systemie Sztora. Wszystkie lub niektóre z wymienionych elementów systemów aktywnej ochrony można zaobserwować również na innych nowych pojazdach, które wezmą udział w paradzie na Placu Czerwonym, takich jak bojowe wozy piechoty T-15 czy Kurganiec-25.

Oczywiście przyjdzie nam jeszcze czekać miesiące lub lata na ujawnienie wszystkich rozwiązań ofensywnych i defensywnych zastosowanych w czołgu Armata. Część z nich może okazać się zdecydowanie mniej rewolucyjnych niż starają się to przedstawić rosyjskie media i producenci. Jednak nie należy ich lekceważyć. Tegoroczna prezentacja nowych pojazdów i systemów uzbrojenia pokazuje znacząca zmianę, zarówno w sposobie myślenia, jak i w konstrukcjach, jakie w najbliższym czasie mają trafić na wyposażenie rosyjskich sił zbrojnych.

Juliusz Sabak



Reklama

Reklama

Reklama