Reklama

Reklama

Szwecja nie może się pozbyć części niedoszłych azylantów

W Szwecji rośnie liczba nielegalnych imigrantów ukrywających się przed deportacją. Szwedzka policja ma zadanie deportować 17 tysięcy osób. Problem polega na tym, że większość z nich trudno znaleźć.

Część migrantów przenosi się do innych krajów i tam ponownie stara się o azyl. Wielu decyduje się jednak pozostać w Szwecji i ukrywać się przed deportacją. Bez dokumentów tożsamości i stałego adresu, zasilają szarą strefę. Nocują w opuszczonych budynkach lub przepełnionych mieszkaniach, dzieląc niedolę z sobie podobnymi. 

Według danych Szwedzkiego Czerwonego Krzyża, liczba migrantów bez dokumentów może sięgać nawet 35 tysięcy. Osoby ukrywające się przed deportacją tworzą kryminogenne środowiska, w których często same padają ofiarą przestępstw i są wykorzystywane do niewolniczej pracy. 

Reklama

Policja nie posiada odpowiednich instrumentów, by wykonać powierzone jej zadanie. Domaga się od rządu zmiany przepisów pozwalających między innymi przeprowadzać rewizje osobiste, czy przeszukiwać zawartości telefonów komórkowych. 

Wciąż niedostateczna też jest komunikacja pomiędzy instytucjami. O wydaniu decyzji o deportacji policja dowiaduje się nawet po kilku miesiącach. 

"Zdarza się, że zatrzymując nielegalnego imigranta policjanci muszą puścić go wolno, bo ośrodki odosobnienia, w których czeka się na wydalenie ze Szwecji, są przepełnione" - powiedział gazecie "Aftonbladet" szef szwedzkiej policji granicznej Patrik Engstroem. 

Szacuje się, że w ciągu najbliższych czterech lat urzędnicy migracyjni wydadzą ponad 40 tysięcy nowych decyzji o deportacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje