Reklama

Reklama

Szwecja: Dwaj filmowcy, którzy nagrali wrak "Estonii" uniewinnieni

Dwóch szwedzkich filmowców zostało oczyszczonych z zarzutu "naruszenia grobu" wraku promu "Estonia", który spoczywa na dnie Bałtyku. Taką decyzję podjął sąd rejonowy w Goeteborgu. We wraku spoczywają szczątki większości z 852 ofiar zatonięcia statku w 1994 roku.

W wyroku sędzia stwierdził, że "dwaj obywatele Szwecji nie mogą zostać ukarani za popełnienie czynu, jakiego dokonali ze statku pływającego pod niemiecką banderą na wodach międzynarodowych".

W ten sposób sąd potwierdził nadrzędność prawa międzynarodowego nad krajowym. Niemiecki statek uznano za terytorium Niemiec.

Oskarżonym po raz pierwszy na mocy uchwalonego w 1995 roku, a później ratyfikowanego przez Szwecję, Finlandię i Estonię prawa, mającego przeciwdziałać penetracji wraku, groziła grzywna oraz kara do dwóch lat więzienia. Tego prawa nie przyjęły Niemcy.

Reklama

Film ujawnił nowe fakty

We wrześniu 2019 roku ekipa filmowa, w której oprócz Szwedów byli również m.in. Niemcy, a także obywatele innych narodowości, za pomocą niemieckiego statku oraz robota nurkowego zbliżyła się do wraku "Estonii" podczas kręcenia materiału dokumentalnego.

Wyemitowany pod koniec września przez platformę Discovery film dokumentalny potwierdził istnienie dziury w kadłubie statku, o której wcześniej nie było wiadomo. Z oficjalnego raportu końcowego z 1997 roku, który opracowała komisja złożona z ekspertów trzech krajów, wynika, że przyczyną zatonięcia promu było oderwanie się furty dziobowej, w następstwie czego woda przedostała się na pokład samochodowy. W dokumencie nie ma mowy o dziurze.

W grudniu ubiegłego roku po emisji filmu wspólna komisja trzech krajów wystąpiła o zmianę prawa i możliwość przeprowadzenia legalnych nurkowań w celu potwierdzenia informacji dziennikarzy. Rząd Szwecji pracuje obecnie nad zmianą prawa, do penetracji wraku ma dojść latem.

Katastrofa

Statek MS Estonia, płynący z Tallina do Sztokholmu, zatonął w 1994 roku na międzynarodowych wodach u wybrzeża Finlandii, stając się miejscem spoczynku dla większości z 852 ofiar. Była to jedna z największych katastrof morskich końca XX wieku.

Powstało wiele alternatywnych teorii, np. że promem przewożona była nielegalna broń lub że statek został uderzony przez okręt podwodny. Uchwalenie prawa zakazującego nurkowania w pobliżu wraku wzmogło te spekulacje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama