Reklama

Reklama

Szojgu odsunięty na bok. Dowódcy operacyjni przejęli jego obowiązki

Siergiej Szojgu, rosyjski minister obrony został odsunięty na bok, przekazało w poniedziałek brytyjskie ministerstwo obrony. Informacje o przebiegu inwazji na Ukrainę bezpośrednio Władimirowi Putinowi przekazują dowódcy operacyjni.

"Według niedawnych doniesień niezależnych rosyjskich mediów, z powodu problemów, z jakimi boryka się Rosja w wojnie z Ukrainą, rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu jest obecnie odsunięty na bok w ramach rosyjskiego kierownictwa, a dowódcy operacyjni bezpośrednio informują prezydenta Putina o przebiegu wojny" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

"Rosyjscy oficerowie i żołnierze z bezpośrednim doświadczeniem wojennym prawdopodobnie stale kpią z Szojgu z powodu jego nieskutecznego i oderwanego od rzeczywistości przywództwa w sytuacji, gdy postępy Rosji utknęły w martwym punkcie. Szojgu prawdopodobnie od dawna próbuje przełamać opinię, że brakuje mu merytorycznego doświadczenia wojskowego, gdyż większość swojej kariery spędził w sektorze budowlanym i ministerstwie ds. sytuacji nadzwyczajnych" - stwierdza brytyjski resort obrony.

Reklama

Dekret Putina nie pomoże w inwazji

"W świetle prawa obowiązującego w Rosji dekret prezydenta tego kraju Władimira Putina o zwiększeniu stanu osobowego sił zbrojnych o 140 tys. raczej nie przyczyni się do znaczącego wzrostu liczby wojsk na Ukrainie" - przekazało w niedzielę brytyjskie ministerstwo obrony.

"25 sierpnia 2022 r. administracja prezydenta Rosji wydała dekret (głowy państwa - red.) zwiększający liczebność rosyjskich sił zbrojnych do 1 150 628, co oznacza wzrost o blisko 140 tysięcy. Rząd otrzymał polecenie zapewnienia środków finansowych na realizację tego celu. Nie jest jasne, czy Rosja będzie próbowała wypełnić ten zwiększony przydział poprzez rekrutację większej liczby ochotniczych żołnierzy kontraktowych, czy też poprzez ustanowienie bardziej ambitnych rocznych celów poboru" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

"W każdym razie, w świetle obowiązującego prawa, dekret raczej nie przyczyni się do znaczącego zwiększenia siły bojowej Rosji na Ukrainie. Stanie się tak dlatego, że Rosja straciła dziesiątki tysięcy wojskowych, rekrutuje się bardzo niewielu nowych żołnierzy kontraktowych, a poborowi nie są zobowiązani do służby poza terytorium Rosji" - wyjaśniono.

Podobną ocenę przedstawił w piątek ukraiński ekspert wojskowy Ołeh Żdanow, który nazwał dekret prezydenta Rosji "czysto populistycznym ruchem" służącym uspokojeniu nastrojów społecznych w kontekście porażek Kremla na froncie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy