Reklama

Szefowa władz Hongkongu wycofa kontrowersyjny projekt?

​Szefowa władz Hongkongu Carrie Lam ogłosi w środę wycofanie projektu nowelizacji prawa ekstradycyjnego, spełniając jeden z postulatów trwających tam od trzech miesięcy protestów - podał dziennik "South China Morning Post", powołując się na anonimowe źródła.

Według tych źródeł, Lam spotka się w środę po południu ze swoimi stronnikami, w tym z propekińskimi posłami lokalnego parlamentu, by przekazać im decyzję o formalnym wycofaniu projektu, który przewiduje m.in. możliwość odsyłania podejrzanych do Chin kontynentalnych.

"Gest formalnego wycofania ma na celu uspokojenie atmosfery" - powiedziało "SCMP" jedno z anonimowych źródeł. "Szefowa administracji zaczęła zmieniać zdanie po spotkaniu z 19 miejskimi liderami dwa tygodnie temu. Wysłuchała ich opinii, jak złagodzić napięcia" - powiedział inny rozmówca gazety.

Reklama

Według "SCMP", chodzi o wydarzenie z 24 sierpnia, gdy Lam podjęła w swojej rezydencji 19 wpływowych osobistości i polityków, by dyskutować na temat podjęcia dialogu ze społeczeństwem. Dziennik określa jednego ze swoich rozmówców jako "źródło rządowe" i nie podaje żadnych informacji na temat liczby ani charakteru pozostałych źródeł.

Największy kryzys od ponad 20 lat

Popierany przez Pekin projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego wywołał ogromne niezadowolenie społeczne w Hongkongu i był pierwotną przyczyną trwających w mieście masowych, antyrządowych protestów, które pogrążyły region w największym kryzysie politycznym od przyłączenia go do ChRL w 1997 r.

W czerwcu, po pokojowym marszu z udziałem miliona osób oraz okupacji okolic parlamentu i pierwszych brutalnych starciach z policją, Lam ogłosiła bezterminowe wstrzymanie prac nad projektem. Dzień później na ulice wyszły jednak prawie dwa miliony osób, domagając się formalnego wycofania projektu.

Od tamtej pory protesty trwały niemal bez przerwy i regularnie przeradzały się w brutalne starcia. Z czasem do postulatu jego wycofania dołączyło m.in. żądanie niezależnego śledztwa w sprawie demonstracji oraz demokratycznych wyborów lokalnych władz.

Do kolejnej eskalacji doszło w zeszły weekend, gdy niektórzy demonstranci rzucali w stronę policji koktajle Mołotowa i części kostek chodnikowych, a funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego, armatek wodnych, gumowych kul i pałek oraz oddali w niebo dwa strzały ostrzegawcze ostrą amunicją.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy