Reklama

Reklama

Szefowa szkockiego rządu: Szkocja musi się bronić przed konserwatystami

W regionalnym parlamencie Szkocji odbyła się burzliwa debata na temat zbliżających się wyborów. Nicola Sturgeon, Przewodnicząca Szkockiej Partii Narodowej powiedziała, że kraj musi się bronić przed rządami prowadzących w sondażach konserwatystów, narzucających Edynburgowi politykę zaciskania pasa.

"Jeśli mieszkańcy Szkocji chcą skutecznej, mocnej opozycji dla konserwatywnego rządu, nie uzyskają jej od niewybieralnej lewicy ani też od liberałów. Otrzymają ją od Szkockiej Partii Narodowej. A Szkocja potrzebuje obrony przez konserwatystami" - przekonywała pierwsza minister Szkocji.

Z kolei Kezia Dugdale, przywódczyni lokalnej Partii Pracy, oskarżyła Szkocką Partię Narodową o hipokryzję, przekonując, że separatyści zbijają kapitał polityczny na sprzeciwie wobec konserwatystów, którzy w Szkocji nie cieszą się dużą popularnością. "Tak naprawdę Szkocka Partia Narodowa chce, by prawica pozostała przy władzy. Bo tej partii zależy tylko na niepodległości. Niech pani Sturgeon nam powie: co jest ważniejsze? Odsunięcie od władzy konserwatystów? A może zorganizowanie kolejnego, tworzącego podziały referendum?" - pytała Kezia Dugdale.

Reklama

Przywódczyni konserwatystów Ruth Davidson zapowiedziała, że podczas kampanii przeciwstawi się idei odłączenia się Szkocji od Wielkiej Brytanii. "Powiemy "nie" drugiemu referendum niepodległościowemu - tak, by nasz kraj przystąpił do budowy lepszych szkół i usług społecznych" - deklarowała. Wybory w Wielkiej Brytanii odbędą się 8 czerwca. Dziś w szkockim parlamencie na 59 deputowanych 56 to politycy Szkockiej Partii Narodowej. Separatyści mają też większość w parlamencie regionalnym, który zwrócił się w zeszłym miesiącu z formalną prośbą o drugie referendum. Londyn odmawia jego organizacji dopóki trwają negocjacje w sprawie Brexitu.

Reklama

Reklama

Reklama