Szef NATO o słowach Trumpa. "Europa zrozumiała sygnał"
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczył, że państwa europejskie zrozumiały sygnał wysłany przez USA, które wyraziły rozczarowanie poziomem zaangażowania niektórych sojuszników. Wypowiedź ta padła niedługo po tym, gdy Donald Trump ogłosił wycofanie 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec oraz zareagował nerwowo na krytykę wojny z Iranem ze strony kanclerza Friedricha Merza. Ruch prezydenta USA skomentowali m.in. sam Merz oraz szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas, która podkreśliła, że amerykańskie wojska chronią w Europie także interesy Waszyngtonu.

W skrócie
- Po stronie USA pojawiło się rozczarowanie poziomem zaangażowania sojuszników, jednak Europa zareagowała na te sygnały.
- Donald Trump ogłosił wycofanie 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec po krytyce wojny z Iranem przez kanclerza Friedricha Merza.
- Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zapewnił, że redukcja amerykańskich wojsk była omawiana od dawna i nie jest związana z jego sporem z prezydentem USA.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Od dawna mówi się o wycofaniu wojsk amerykańskich z Europy, ale oczywiście moment ogłoszenia tego jest zaskakujący. Myślę, że to pokazuje, że musimy naprawdę wzmocnić europejski filar NATO - skomentowała Kaja Kallas.
- Wojska amerykańskie są w Europie nie tylko po to, by chronić interesy europejskie, ale także interesy amerykańskie - dodała wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i obronnych, która bierze udział w szczycie Europejskiej Wspólnoty Politycznej w Erywaniu.
Pytana o to, czy prezydent Trump w ten sposób chce ukarać kanclerza Niemiec Friedricha Merza za ostatnie działania, Kallas odpowiedziała: - Cóż, nie zaglądam prezydentowi Trumpowi do głowy, więc musi sam się z tego wytłumaczyć.
Szef NATO: Europa zrozumiała sygnały ze strony USA
Biorący udział w szczycie w Armenii szef NATO Mark Rutte powiedział natomiast, że państwa europejskie "zrozumiały sygnał" ze strony Stanów Zjednoczonych i podejmują działania, by wdrożyć uzgodnienia dotyczące korzystania z baz wojskowych. - Tak, strona amerykańska wyraziła pewne rozczarowanie, ale Europejczycy posłuchali - powiedział Rutte dziennikarzom, cytowany przez Reutersa.
Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie krytykował niektóre państwa NATO za niewystarczające wsparcie jego kraju w wojnie z Iranem. Część państw UE należących też do NATO, m.in. Hiszpania i Włochy, ograniczyła albo odmówiła Amerykanom korzystania z baz lub przestrzeni powietrznej. Były to decyzje podejmowane na szczeblu władz poszczególnych krajów, a nie UE.
Wojnę z Iranem skrytykował m.in. kanclerz Niemiec Friedrich Merz. W piątek Pentagon ogłosił z kolei, że w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy wycofa z tego kraju ok. 5 tys. żołnierzy.
Choć według resortu był to wynik wewnętrznych analiz, decyzję w tej sprawie ogłoszono dzień po nerwowej reakcji Trumpa na słowa Merza, który stwierdził, że USA nie mają w wojnie z Iranem strategii. Amerykański prezydent odpowiedział kanclerzowi, że powinien więcej czasu spędzać na doprowadzeniu do końca wojny Rosji z Ukrainą i na naprawie swojego kraju, zamiast przeszkadzać tym, którzy pozbywają się zagrożenia ze strony Iranu.
Merz o wycofaniu żołnierzy USA z Niemiec: Rozmawiało się o tym od dawna
W niedzielnym wywiadzie dla niemieckiej telewizji publicznej ARD Merz zapewnił, że o redukcji amerykańskich wojsk rozmawiano od dawna i nie ma to związku z jego sporem z prezydentem USA.
- Jest kontyngent żołnierzy USA, który rozmieścił w Europie Joe Biden. O ich wycofaniu rozmawia się od dłuższego czasu - wyjaśnił Merz. Przypomniał, że Stany Zjednoczone wycofały niedawno "znaczny kontyngent" z Rumunii. Jak zaznaczył, amerykańskie wojsko podlega "stałej dyslokacji", a w Niemczech znajduje się nadal ponad 30 tys. żołnierzy USA.
Kanclerz zwrócił też uwagę, że uzgodniona z Bidenem dostawa rakiet średniego zasięgu Tomahawk nie została przez Trumpa potwierdzona. Zaznaczył, że jego zdaniem Amerykanie sami nie mają wystarczającej ilości tej broni.
Merz o współpracy z USA. "Mamy różne spojrzenia na wojnę"
- Rozwijamy w Europie własne systemy- - powiedział kanclerz, zastrzegając, że rakiety Tomahawk obecnie "nie mogą zostać zastąpione". Zdaniem Merza bezpieczeństwo Niemiec jest jednak zagwarantowane. Wskazał na udział Niemiec w amerykańskim programie atomowym i na ciągle aktualną obietnicę atomowego odstraszania na terytorium NATO.
- Chcemy być zdolni do obrony, abyśmy nie musieli się bronić - podkreślił szef niemieckiego rządu.
- Mamy różne spojrzenia na wojnę (Niemcy i USA - red.). Nie jest to tajemnicą. (…) Mamy jednak jeden wspólny cel: Iran nie może wejść w posiadanie bomby atomowej. Próbujemy razem temu zapobiec - powiedział Merz. Dodał, że Iran nadal ukrywa w nieznanym miejscu ponad 400 kg wysoko wzbogaconego uranu.
- Amerykanie są dla nas ważnym partnerem, najważniejszym w Sojuszu Północnoatlantyckim - podkreślił Merz. Zapewnił, że nie rezygnuje z zabiegów o utrzymanie relacji transatlantyckich oraz ze współpracy z Trumpem. - Rozmawiamy ze sobą całkiem regularnie i całkiem rozsądnie - oświadczył Merz.













