"Sytuacja staje się krytyczna". Trump zajął "chiński prezent" dla Iranu
Prezydent USA poinformował o "prezencie", jaki Chiny miały przekazać Iranowi. Pojawiły się doniesienia o środkach do produkcji broni. Pekin zaprzecza, ale analityk Tomasz Otłowski zwraca uwagę, że ze względu na konflikt o cieśninę Ormuz sytuacja Chin staje się krytyczna. - Być może przechodzą do fazy bardziej konkretnych działań - mówi Interii i wskazuje potencjalny scenariusz eskalacji.

W skrócie
- Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone zajęły statek, płynący z Chin do Iranu, z ładunkiem nazwanym "prezentem". Pojawiły się sugestie, że Chiny przekazały Iranowi środki do produkcji broni.
- Amerykańskie władze oraz analitycy wskazują na możliwe wsparcie Chin dla Iranu, ale nie przedstawiono publicznych dowodów. Zarówno Pekin, jak i Biały Dom odmówiły komentarza.
- Analityk Tomasz Otłowski podkreśla, że sytuacja wokół cieśniny Ormuz staje się krytyczna dla Chin, które mogą przechodzić od dyplomacji do bardziej zdecydowanych działań.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Zaskakującą informację Donald Trump przekazał we wtorek. W rozmowie z CNBC stwierdził, że Stany Zjednoczone zajęły statek, na pokładzie którego znajdowały się "pewne rzeczy, które nie były zbyt miłe". Dodał, że to "przypuszczalnie prezent z Chin".
Jednocześnie komentarz w tej sprawie opublikowała Nikki Haley. Obecnie pełni funkcje kierownicze w Instytucie Hudsona - amerykańskim, konserwatywnym think tanku w Waszyngtonie. W przeszłości, w pierwszej kadencji Trumpa zajmowała stanowisko ambasadora USA przy ONZ.
Według Haley statek zajęto w weekend. Jednostka miała płynąć z Chin do Iranu i przewozić "chemikalia na potrzeby rakiet". Zarówno Haley, jak i Trump podkreślali, że załoga statku wielokrotnie zignorowała wezwania do zatrzymania się. Zdaniem byłej ambasador "Chiny pomagają podtrzymywać reżim Iranu" i to "rzeczywistość, której nie można ignorować".
Iran. Ryzykowana gra Chin? Dyplomaci milczą
Amerykanie siłą dostali się na pokład statku w rejonie Zatoki Omańskiej, w pobliżu cieśniny Ormuz. Trump w swoim wystąpieniu nie wskazał nazwy jednostki, ale amerykańska armia informowała, że w niedzielę 19 kwietnia zajęła irański statek Touska, który "próbował naruszyć amerykańską blokadę morską". Reuters wskazał, że to irańskie władze przyznały, iż Touska płynął z Chin. Teheran oskarżył Amerykanów o "piractwo".
Zdarzenie jest o tyle niezwykłe, że dotychczas Chiny nie deklarowały żadnej pomocy wojskowej dla Iranu. Bloomberg zaznacza, że amerykańscy urzędnicy sugerowali, iż taką pomoc dostarcza Rosja, ale rola Pekinu nie była wcale jasna. Ponadto sam Trump stwierdził, że jest zaskoczony sytuacją, bo twierdził, że może ufać chińskiemu przywódcy Xi Jinpingowi.
- Dla mnie to nie jest zaskakujące, bo to kolejna informacja już po wybuchu wojny, że Chińczycy podsyłają Iranowi coś konkretnego - komentuje w rozmowie z Interią Tomasz Otłowski, analityk ds. Bliskiego Wschodu w Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego.
Operacja zajęcia irańskiego statku:
Nasz rozmówca podkreśla jednak, że dowody na chińskie wsparcie dla Iranu nie są publicznie dostępne. Bloomberg podkreśla, że Biały Dom sprawy nie komentuje. Podobnie Pekin. Rzecznik chińskiego resortu dyplomacji Guo Jiakun podczas konferencji prasowej stwierdził jedynie, że według jego wiedzy "statek zajęty przez Stany Zjednoczone to zagraniczny kontenerowiec". Dodał, że Chiny "odrzucają wszelkie fałszywe powiązania i spekulacje".
- Pojawienie się takich niepotwierdzonych informacji jeszcze bardziej gmatwa sytuację, zamazuje obraz. Powiększa chaos informacyjny. Nie wykluczałbym, że faktycznie Chińczycy mogą coś Iranowi podsyłać. Chociaż na obecnym etapie wysyłanie czegoś przez morze, cieśninę Ormuz wprost w ręce amerykańskich żołnierzy, byłoby z punktu widzenia Pekinu mocno ryzykowne. Chyba, że chodzi o stworzenie bazy do dalszych działań prowokacyjnych, operacyjnych czy strategicznych - mówi Interii Otłowski.
Chiny, Iran i współpraca w tajemnicy
Analityk Fundacji Pułaskiego podkreśla, że Iran otrzymywał wsparcie od Chin przed wybuchem konfliktu. - Są spekulacje, czy były to zaawansowane systemy walki radioelektronicznej, czy obrony przeciwlotniczej. Trudno powiedzieć. Można uznać, tego jesteśmy prawie pewni, że dostarczali, podobnie jak Rosjanie, informacje z wywiadu satelitarnego. To miało miejsce na 90 proc. - wskazuje Otłowski.
Dodaje też, że przed wojną, na przestrzeni czterech-pięciu lat, istniały podejrzenia, że Chiny dostarczają też komponenty do produkcji rakiet i jak zaznacza nasz rozmówca, nie jest jasne czy proces jest kontynuowany, mimo najnowszych oświadczeń gospodarza Białego Domu.

- Prezydent Trump zasłynął już z rzucania różnych hasłem, oskarżeń, które potem nie miały pokrycia w rzeczywistości. Jeśli administracja USA weszła w posiadanie dowodów o rzeczach transportowych przez Chiny do Iranu, to bez pokazania ich światu, tego rodzaju ogłoszenia są mało wiarygodne - ocenia Otłowski.
Jeśli jednak oskarżenia są prawdziwe, oznaczają wzrost napięcia i eskalację. Logiczną, ze względu na sytuację Chin.
Cieśnina Ormuz. Scenariusz eskalacji
Tomasz Otłowski podkreśla, że scenariusza eskalacji można było się spodziewać. - Strategicznie sytuacja wokół cieśniny Ormuz to obecnie podwójna blokada - tłumaczy i wskazuje na kontrolę ruchu morskiego, którą prowadzą jednocześnie Irańczycy i Amerykanie.
Chiny zapasów mają na kilka miesięcy. Powoli sytuacja staje się dla nich krytyczna i być może przechodzą do fazy bardziej konkretnych działań
- Blokada uderza przede wszystkim w Chiny. Amerykańskie działania są bezpośrednio wymierzone w Iran, natomiast faktycznie tracą na tym Chińczycy, którzy mają w tym momencie mocno ograniczoną podaż ropy i jej pochodnych z regionu Zatoki Perskiej. A zapasów mają na kilka miesięcy. Powoli sytuacja staje się dla nich krytyczna i być może przechodzą do fazy bardziej konkretnych działań - wskazuje analityk.
Po fazie działań dyplomatycznych, Pekin może wybrać działania bardziej zdecydowane. - W tym kontekście postrzegam informacje o wysłaniu specjalnej grupy zadaniowej marynarki wojennej Chin. Formalnie po to, żeby eskortować fracht do Chin. Chińczycy zazwyczaj działają raczej w subtelny sposób, ale jeśli wsparcie wojskowe dla Iranu jest faktem, to kolejny element rozwoju sytuacji, niekorzystny dla nas wszystkich - podsumowuje Tomasz Otłowski w rozmowie z Interią.
Jakub Krzywiecki
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl










