Reklama

"Syberyjskie Malediwy" to w rzeczywistości toksyczne jezioro

Internet zalewają zdjęcia Rosjan, którzy przemierzają często wiele kilometrów, by nad lazurowym jeziorem na Syberii zrobić sobie selfie. Jezioro okrzyknięte przez media "Malediwami Syberii" jest w rzeczywistością toksycznym zagrożeniem. Zabarwienie wody ma związek z tlenkami metalu z popiołu węglowego pobliskiej elektrowni.

W Rosji wydano ostrzeżenie - skierowane w głównej mierze do użytkowników Instagrama - by nie wchodzili do turkusowej wody jeziora, które już zostało okrzyknięte mianem "syberyjskich Malediwów". W rzeczywistości jest to zbiornik groźnych dla zdrowia odpadów. To właśnie toksyczne tlenki metali oraz sole wapnia sprawiają, że woda ma lazurowy kolor.

W ostatnich tygodniach nasze odpady stały się "celebrytą" w mediach społecznościowych - twierdzą przedstawiciele elektrowni w Nowosybirsku. I ostrzegają, by w żadnym wypadku nie pić wody z jeziora, ponieważ już sam kontakt ze skórą może prowadzić do ciężkich reakcji alergicznych - pH wody jest powyżej 8. 

Reklama

Amatorów kąpieli ostrzegają, że jezioro ma muliste dno, które może być dla nich pułapką. Jeśli ugrzęzną nogami, bez pomocy innych mogą się nie oswobodzić.

Ustawienie tablic ostrzegawczych nie pomogło. Rosjanie wręcz prześcigają się w umieszczaniu na Instagramie zdjęć nowożeńców, kobiet opalających się w bikini na brzegu lub wręcz pływających na dmuchanych flamingach po jeziorze. Niektórzy w komentarzach do zdjęć piszą, że woda ma kredowy smak lub że smakuje jak proszek do prania. 

Podobne lazurowe jezioro znajduje się w Polsce, a dokładniej pod Koninem w woj. wielkopolskim. Swój kolor zawdzięcza ono dużej zawartości węglanu wapnia. Zbiornik ten został bowiem utworzony w miejscu wyrobiska po dawnej Kopalni Węgla Brunatnego Adamów.

Kąpiel w nim jest surowo zabroniona. Nawet spacery w jego pobliżu mogą być groźne dla zdrowia.

Joanna Potocka

RMF/INTERIA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy