Reklama

Reklama

Stała baza USA w Polsce? Jest stanowisko NATO

Jest zbyt wcześnie, by odnieść się do propozycji utworzenia stałej bazy wojsk USA w Polsce - powiedział w środę w Brukseli sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. Jego zdaniem Sojusz potrzebuje więcej informacji, by móc się ustosunkować do tego pomysłu.

Stoltenberg zaznaczył, że wojska USA są już obecne w Polsce na zasadzie rotacyjnej, a ich obecność na europejskim terytorium Sojuszu również wzrasta. Nie chciał jednak odnieść się bezpośrednio do propozycji Warszawy; przypomniał jedynie, że przy okazji posiedzenia Zgromadzenia Parlamentarnego NATO w Warszawie rozmawiał o tych kwestiach z przedstawicielami władz w Polsce.

Na konferencji prasowej, zapowiadającej rozpoczynające się w czwartek dwudniowe spotkanie ministrów obrony Sojuszu, Stoltenberg poinformował, że uczestnicy spotkania podejmą kilka ważnych decyzji przygotowujących szczyt NATO w lipcu - w tym także decyzje na temat lokalizacji dwóch nowych centrów dowodzenia.

Reklama

Dowództwo atlantyckie, odpowiedzialne za ochronę szlaków komunikacyjnych między Europą i Ameryką Płn., ma się znaleźć w amerykańskim Norfolk w stanie Wirginia, największej bazie marynarki wojennej USA.Natomiast dowództwo odpowiedzialne za logistykę zostanie ulokowane w Ulm w południowych Niemczech (Badenia-Wirtembergia), gdzie funkcjonuje już wielonarodowe, połączone dowództwo NATO. 

Zadaniem tego dowództwa będzie usprawnienie możliwości logistycznych Sojuszu, a zwłaszcza przemieszczania sprzętu oraz wojska po jego europejskim terytorium.Obydwa ośrodki mają przyczynić się do stworzenia systemu szybkiego przerzutu wojsk i sprzętu "do właściwych miejsc we właściwym czasie". 

Po ich powstaniu liczebność personelu w strukturach dowodzenia zwiększy się do 1200 osób.

W ramach reformy struktur dowodzenia NATO Polska zgłosiła zainteresowanie lądowym dowództwem armijnym. Według nieoficjalnych informacji mogłoby ono zostać ulokowane w kwaterze Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie. 

W wywiadzie udzielonym PAP pod koniec maja Stoltenberg powiedział, że żadna decyzja w tej sprawie nie została jeszcze podjęta, ale "sprawa jest wciąż otwarta".

Szef NATO zaznaczył, że wysoki stopień gotowości do podjęcia działań jest obecnie, "w nieprzewidywalnym świecie, sprawą podstawowej wagi". Dlatego też oczekuje, że podczas spotkania ministrowie obrony zatwierdzą inicjatywę gotowości bojowej o kryptonimie "4 x 30", który oznacza, że do 2020 r. siły sojusznicze będą dysponowały 30 batalionami zmechanizowanymi, 30 dywizjonami lotniczymi i 30 okrętami gotowymi do podjęcia działań w ciągu 30 dni.

Prezentując inicjatywę, Stoltenberg podkreślił, że nie chodzi w niej o rozlokowywanie nowych sił, lecz o "poprawienie gotowości sił już istniejących".

Prócz tego ministrowie krajów sojuszniczych będą rozmawiali o równym rozłożeniu ciężarów na obronność, nie tylko w postaci bezpośrednich wydatków finansowych, ale też w formie udostępniania sprzętu oraz personelu. Pierwsze dane z roku 2018, które wg Stoltenberga pokazują, że państwa członkowskie zaprzestają cięć budżetowych na obronność i zaczynają zwiększać te wydatki, zostaną przedstawione w czwartek.W trakcie spotkania zostaną także omówione kwestie współpracy w dziedzinie obronności z Unią Europejską, walka z zagrożeniami terrorystycznymi oraz zwiększenie misji szkoleniowych NATO w Iraku i Afganistanie.

Podczas konferencji prasowej Stoltenberg powiedział, że nie sądzi, by obecne napięcia między sojusznikami NATO, w szczególności między USA i krajami Europy w kwestiach takich, jak postępowanie wobec Iranu czy wojna handlowa ws. ceł na stal i aluminium, mogły się odbić na spójności Sojuszu. Zaznaczył przy tym, że historia NATO wskazuje, że jego członkom zawsze udawało się przezwyciężyć różnice zdań i zachować jedność w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i obrony.

Polskiej delegacji na spotkaniu w Brukseli będzie przewodniczył minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Z Brukseli Grzegorz Paluch (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy