Spór o wyjazd do Waszyngtonu. To Nawrocki miał powiedzieć: "nie"
- Prezydent uznał, że obecność Radosława Sikorskiego, bo to on osobiście chciał być częścią delegacji, osłabiłaby pozycję Polski w tych rozmowach - usłyszała Interia od współpracownika Karola Nawrockiego przed spotkaniem polskiego prezydenta z Donaldem Trumpem. Tymczasem szef MSZ i tak wybrał się do USA. Jak zapewnia, wizyta ta była planowana od wielu tygodni, a on osobiście poinformował o tym prezydenta. Inaczej sprawę przedstawiają źródła Interii z Pałacu.

W skrócie
- Prezydent Karol Nawrocki złoży w środę 2 września swoją pierwszą zagraniczną wizytę w USA, spotykając się z Donaldem Trumpem, a następnie uda się do Watykanu i Włoch.
- Wizycie towarzyszyły napięcia i liczne złośliwości na linii rząd-Pałac Prezydencki, dotyczące składu delegacji oraz komunikacji między instytucjami.
- Najwięcej emocji wzbudziły instrukcje rządu, które MSZ przesłało prezydentowi z sugestią, że powinien się do nich stosować.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Spotkanie z Donaldem Trumpem w Waszyngtonie to pierwsza zagraniczna wizyta prezydenta Karola Nawrockiego. Jeszcze podczas kampanii Karol Nawrocki zapowiedział, że w pierwszej kolejności chciałby odwiedzić USA, a także Watykan. Tak też zaplanowano tę wizytę. Po rozmowie z Donaldem Trumpem w Białym Domu, prezydent uda się do Watykanu na spotkanie z papieżem Leonem XIV. Będąc we Włoszech odbędzie także spotkania z prezydentem Włoch Sergio Mattarellą i premier Georgią Meloni.
Otoczenie prezydenta nie kryje zadowolenia z tego, że w tak krótkim czasie - zaledwie miesiąc po zaprzysiężeniu - udało się zorganizować spotkanie z Donaldem Trumpem.
Spotkanie Trump-Nawrocki. Plan wizyty
Wizyta ma charakter roboczy, jednak - co podkreślają ludzie z Pałacu Prezydenckiego - ma wiele akcentów, pokazujących, że administracja amerykańska chciała "dopieścić" polskiego przywódcę i godnie go podjąć. Przy wizytach roboczych wiele rzeczy, charakterystycznych dla oficjalnych wizyt - jak czerwony dywan czy zakwaterowanie w prezydenckiej rezydencji Blair House - nie obowiązują. Wspólne oglądanie pokazu samolotów także było inicjatywą strony amerykańskiej.
Oficjalny plan spotkania Nawrocki-Trump wygląda następująco: o godzinie 11 czasu lokalnego (o 17 czasu w Polsce) odbędzie powitanie prezydenta RP przez prezydenta USA, po czym nastąpi przedstawienie prezydentowi RP amerykańskiej delegacji przez prezydenta USA. Następnie Karol Nawrocki złoży zwyczajowy wpis do księgi pamiątkowej i przedstawi prezydentowi USA polską delegację. Po tym odbędzie się pokaz lotniczy, po czym wedle planu o 11.25 rozpocznie się spotkanie prezydentów z udziałem dziennikarzy, także z Polski, w Gabinecie Owalnym w Białym Domu. To formuła, którą Donald Trump często stosuje przy spotkaniach z zagranicznymi przywódcami. Potem będą miały miejsce rozmowy plenarne prezydentów i delegacji w formule śniadania roboczego. Po południu Karol Nawrocki złoży wieniec na Grobie Nieznanych Żołnierzy na Cmentarzu Narodowym w Arlington.
Wizyta Karola Nawrockiego w USA. Napięcia na linii rząd-prezydent
Przygotowania do wizyty Karola Nawrockiego w USA upłynęły w Polsce w atmosferze wzajemnego podgryzania się Pałacu Prezydenckiego z rządem. MSZ zarzuciło Pałacowi, że do prezydenckiej delegacji nie został zaproszony nikt z resortu spraw zagranicznych. Pałac odpowiada, że owszem, czasem przedstawiciele MSZ są dopraszani do takich wizyt, ale leży to wyłącznie w gestii prezydenta.
- Prezydent uznał, że obecność Sikorskiego, bo to on osobiście chciał być częścią delegacji, osłabiłaby pozycję Polski w tych rozmowach. Akurat przy tej wizycie, która ma charakter roboczy nie było potrzeby, by brać kogoś z MSZ. Nie wykluczamy, że przy innych wizytach przedstawiciele MSZ będą dołączać do prezydenckiej delegacji, nie mamy z tym problemu - opowiadał nam jeden ze współpracowników prezydenta.
Tuż przed wylotem do Waszyngtonu szef Biura Spraw Międzynarodowych w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz mówił, że "Biały Dom nie zapraszał polskiego MSZ", a prezydent sam ustalał skład swojej delegacji.
- Po całości wizyty odpowiednia notatka trafi do MSZ, jeśli polskie MSZ będzie chciało mieć dodatkowe informacje, to ja i moi dyrektorzy jesteśmy otwarci na taką dyskusję, aby wymieniać się informacjami - zadeklarował.
Pałac wyśmiewa instrukcje od rządu. "Dziecinada"
Emocje mocno podgrzała jednak inna głośna notatka z instrukcją, która trafiła z MSZ do Kancelarii Prezydenta. Upublicznił ją Kanał Zero. MSZ ma pretensje o "wyciek", a otoczenie prezydenta kpi z treści notatki nazywając ją "rozprawką na poziomie gimnazjalnym", ale i z faktu, że MSZ nie nadało jej klauzuli tajności.
- Opinia publiczna mogła się zapoznać z treścią dokumenty, bo decyzją Radosława Sikorskiego został przesłany w formule jawnej. Zachęcam MSZ do pewnej higieny nie tylko w zakresie merytoryki, ale i w zakresie formalnym. W sytuacji, w której dokument jest przesyłany w formule jawnej, to każdy w trybie zapytania o dostęp do informacji publicznej ma do niego dostęp - wyjaśniał tuż przed wylotem do Waszyngtonu Marcin Przydacz.
- Treść tej notatki przypomina formę rozprawki gimnazjalnej, a nie poważnej analizy czy instrukcji - dodał.
Otoczenie prezydenta Nawrockiego umniejsza też rolę spotkania Karola Nawrockiego z Donaldem Tuskiem, które odbyło się podczas obchodów rocznicy wybuchu II wojny światowej. - To była krótka i dość ogólna rozmowa na zapleczu obchodów rocznicowych na Westerplatte - ucina temat jeden z prezydenckich ministrów, gdy pytamy o czym rozmawiali premier z prezydentem.
Premier po spotkaniu powiedział, że przekazał prezydentowi instrukcje rządu przed wizytą w USA. Do owych instrukcji rządu odniósł się także Radosław Sikorski w opublikowanym w mediach społecznościowych filmiku, na którym, zwracając się bezpośrednio do Karola Nawrockiego, mówi, że "dla ułatwienia panu pracy, Rada Ministrów przyjęła stanowisko, tak, aby pan prezydent wiedział, czego się trzymać w rozmowach".
Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szefernaker w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim w Polsat News nazwał zachowanie szefa MSZ "dziecinadą".
- Czy to jest poważna polityka? Że w kierunku prezydenta nagrywany jest taki filmik przez ministra spraw zagranicznych? Przecież to jest jakaś dziecinada. Ja wstydziłbym się w liceum na kartkówce z WOS-u napisać takie stanowisko jakie polski rząd przygotował prezydentowi - stwierdził.
Także prezydencki minister Marcin Przydacz nie gryzł się w język, komentując zachowanie MSZ. - Z charakterystyczną dla siebie bezczelnością minister Sikorski się wypowiada, nie ma nic wspólnego z dyplomacją. Proszę mnie zwolnić z komentowania impertynenckich komentarzy pana Sikorskiego. Pan prezydent będzie realizował taką politykę, jakiej oczekują od niego Polacy, niekoniecznie zważając na impertynencje jednego z niedoszłych kandydatów na prezydenta - mówił chwilę przed wylotem delegacji prezydenta do USA.
Nowa odsłona "wojny o krzesło"?
Współpracownik prezydenta: - Mamy nową odsłonę wojny o krzesło. Premier i Sikorski są wściekli, ale i bezsilni, bo co poza drobnymi złośliwościami mogą zrobić? Tusk wie, że nie mając żadnych przelotów z Trumpem, musi udawać przed innymi europejskimi liderami, że coś może, więc próbuje się podczepić pod prezydenta. Dlatego tak zależało mu na rozmowie na Westerplatte - uważa nasz rozmówca z Pałacu.
Jako element "wojny o krzesło 2.0", jak mówią nasi rozmówcy, przytaczana jest też wizyta Radosława Sikorskiego w USA i jego spotkanie z sekretarzem stanu Marko Rubio dzień przed spotkaniem Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem.
- Wygląda to jakby siedzieli i myśleli, jak zepsuć wizytę prezydentowi i wymyślili, że zrobią własną. Sikorski poleciał do Miami, żeby wręczyć nagrodę im. Lecha Wałęsy, domyślając się, że będzie tam okazja, by spotkać się z Rubio, bo to jego okręg wyborczy. Pewnie myślą, że tym choć na chwilę przykryją spotkanie z Trumpem i zneutralizują jego wydźwięk - mówi nasz rozmówca z Pałacu, znający kulisy obu wizyt.
Jak mówią nasze źródła w Pałacu, MSZ nie informowało otoczenia prezydenta o tym, że Radosław Sikorski wybiera się do USA i że zabiega o spotkanie z Marco Rubio. Otoczenie Karola Nawrockiego miało dowiedzieć się o tym…od Amerykanów.
Kamila Baranowska z Waszyngtonu
Aktualizacja: Radosław Sikorski opublikował w serwisie X wpis, w którym zapewnia, że jego podróż do Miami była planowana od tygodni, a on osobiście informował o niej prezydenta.












