Spięcie na szczycie G7, zaczął Rubio. "To irytujące"
Europa cały czas prosi USA o pomoc, ale gdy USA proszą o pomoc, to nikt nie jest chętny - stwierdził w piątek amerykański sekretarz stanu Marco Rubio podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych państw należących do grupy G7.

W skrócie
- Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio stwierdził, że Europa regularnie prosi USA o pomoc, natomiast gdy USA proszą o wsparcie, nie uzyskują pozytywnej odpowiedzi.
- Wypowiedzi Rubio spotkały się z krytyką niemieckiego ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula oraz zastrzeżeniami rzecznika francuskiego MSZ Pascala Confavreux.
- Podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych państw G7 jednym z głównych tematów był konflikt USA i Izraela z Iranem oraz sytuacja na Bliskim Wschodzie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Stany Zjednoczone są cały czas proszone o pomoc w wojnie - stwierdził Rubio odnosząc się do wojny w Ukrainie. - Jednak gdy USA potrzebują pomocy, to nie otrzymują pozytywnej odpowiedzi - dodał, zarzucają sojusznikom, że odmawiają pomocy w odblokowaniu cieśniny Ormuz, która została zablokowana przez Iran w związku z atakami USA i Izraela.
Wypowiedzi Rubio spotkały się z krytyką niemieckiego ministra spraw zagranicznych Johanna Wadephula, która określił je jako "irytujące" i zaznaczył, że USA nie zwróciły się do sojuszników z żadną oficjalną prośbą o wsparcie. - Na chwilę obecną nie są spełnione warunki prawne do takiej operacji. Nie ma też żadnej konkretnej prośby do nas o podjęcie działań - powiedział.
Z kolei rzecznik francuskiego MSZ Pascal Confavreux stwierdził, że Francja jest gotowa pomóc USA, ale potencjalna misja może się rozpocząć dopiero po przerwaniu działań wojennych. - Przygotowujemy taką misję z wszystkimi chętnymi partnerami, ale jasno zaznaczyliśmy, że to nie jest nasza wojna i nie chcemy być w nią angażowani - stwierdził.
Szczyt G7 we Francji. Szefowie MSZ rozmawiali na temat Iranu
W piątek we Francji odbyło się spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw należących do grupy G7. Jej członkami są Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Japonia i Unia Europejska.
Jednym z głównych tematów spotkania ministrów był trwający konflikt USA i Izraela z Iranem oraz sytuacja na Bliskim Wschodzie. We wspólnym oświadczeniu po spotkaniu podkreślono konieczność minimalizowania skutków konfliktu. Zwrócono również uwagę na należy robić wszystko w celu przywrócenia bezpiecznego przepływu przez cieśninę Ormuz, która jest jednym z najważniejszych morskich szlaków handlowych na świecie.
Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul poinformował po spotkaniu, że rozmowy przebiegały dobrze, a między Niemcami a USA nie ma żadnego sporu jak chodzi o konflikt na Bliskim Wschodzie.
- Już czujemy poważne reperkusje gospodarcze wszędzie, ale szczególnie w Europie. Dlatego bardzo dokładnie przedyskutowaliśmy te kwestie i nie ma między nami absolutnie żadnego sporu. Nie było i nie ma żadnej prośby ze strony USA, zwłaszcza w naszym kierunku, byśmy zaangażowali się w działania wojskowe przez zakończeniem walk - powiedział.












