Sojusznik Rosji w krytycznej sytuacji. Do gry włącza się inne supermocarstwo
Prąd włączany na 30 minut, brak jedzenia i leków - to skutki amerykańskich sankcji na Kubę, na której kryzys naftowy pogłębia się z każdym dniem. Eksperci wskazują, że celem administracji Donalda Trumpa może być zdławienie gospodarki wyspy do tego stopnia, by doprowadzić do upadku reżimu. Sytuację mieszkańców może poprawić interwencja Chin, które wydały jednoznaczny komunikat.

W skrócie
- Amerykańskie sankcje na Kubę powodują głęboki kryzys naftowy, niedobory energii oraz żywności.
- Administracja Donalda Trumpa wprowadziła sankcje na kraje sprzedające paliwo Kubie, a dostawy od Wenezueli zostały wstrzymane po zatrzymaniu Nicolasa Maduro przez amerykańskie służby.
- Chiny i Rosja deklarują wsparcie dla rządu Kuby i sprzeciwiają się zagranicznej ingerencji.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Życie zwykłych Kubańczyków osiągnęło punkt krytyczny - twierdzą mieszkańcy wyspy w rozmowach z kanadyjską stacją CBC News. Ograniczenie dostaw ropy w wyniku działań Stanów Zjednoczonych doprowadziło nie tylko do niedoboru paliwa i energii, ale zaburzyło też dostawy leków i żywności.
- To, czego doświadczamy, nie jest humanitarne - mówi w rozmowie ze stacją Isben Peralta prowadzący pizzerię w Ciego De Avila, w centralnej części Kuby. Jak przyznaje "ma szczęście", bo mieszka w pobliżu miejsca, do którego dostarczane jest paliwo. W cieniu amerykańskich sankcji luksusem na wyspie są trzygodzinne okresy z dostępem do prądu. W innych regionach sytuacja jest znacznie gorsza.
- Mamy trochę więcej mocy, a potem zabierają nam ją na pięć godzin bez przerwy. Po czym włączają ją znowu na chwilę (…). Niektórzy prowadzący firmy mają zapasy jedzenia, ale wielu po prostu go nie ma. Jest bardzo, bardzo źle - tłumaczy mężczyzna.
Z relacji innych mieszkańców prowincji Ciego de Ávila wynika, że włączenia prądu następują po 10-11 godzinach przerwy. Po zaledwie 30 minutach następuje kolejne wyłączenie.
Trump kontra Kuba. "Kraj bliski upadku"
Trudna sytuacja panuje na lotniskach. Międzynarodowy Port Lotniczy im. José Martíego w Hawanie ostrzegł w niedzielę, że zapasy paliwa lotniczego są bliskie wyczerpania.
Od wtorku zawieszone jest tankowanie samolotów realizujących trasy poza wyspę, a komercyjne loty zawiesiły m.in. kanadyjskie linie lotnicze. Po osoby, które zostały na Kubie AirCanada i WestJet wysłały puste samoloty.
Do grudnia zeszłego roku Kuba polegała na dostawach ropy od Wenezueli. Wszystko zmieniło się po uprowadzeniu prezydenta Nicolasa Maduro przez amerykańskie służby specjalne. Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że Kuba nie będzie dłużej otrzymywać niezbędnych surowców od sojusznika. Z kolei 29 stycznia podpisał rozporządzenie nakładające sankcje na kraje sprzedające paliwo Kubie.
- Kuba to kraj, który jest naprawdę bliski upadku. Dostawali pieniądze od Wenezueli, dostawali ropę od Wenezueli, a teraz już jej nie dostają - podkreślał prezydent USA.
Kuba w kryzysie. O co chodzi w planie Trumpa?
CBC News przypomina, że choć przez zły stan infrastruktury energetycznej Kubańczycy byli przyzwyczajeni do regularnych wyłączeń prądu, to aktualna sytuacja jest bezprecedensowa.
Cytowany przez stację Mark Entwistle, były ambasador Kanady na Kubie, twierdzi, że administracja Trumpa próbuje zdławić gospodarkę wyspy do tego stopnia, by doprowadzić do upadku reżimu.
Entwistle dopuszcza możliwość, że wkrótce Kanada będzie musiała interweniować i wysłać znaczną pomoc humanitarną, pomimo gróźb USA.
- Nie sądzę, żeby nawet administracja Trumpa mogła próbować blokować pomoc humanitarną dla głodnych dzieci - podkreśla dyplomata.
Chiny i Rosja chcą pomóc Kubie. Sprzeciwiają się "ingerencji"
Do kryzysu energetycznego na Kubie odniosło się we wtorek chińskie MSZ. Rzecznik resortu Lin Jian podkreślił, że nie ma doniesień o obywatelach Chin, którzy utknęli by na wyspie. Zadeklarował też pełne wsparcie dla reżimu.
- Chiny zdecydowanie wspierają Kubę w ochronie jej suwerenności narodowej i bezpieczeństwa oraz sprzeciwiają się ingerencji zagranicznej. Zawsze będziemy udzielać wsparcia i pomocy stronie kubańskiej, w miarę naszych możliwości - zapewnił rzecznik.
Dzień wcześniej do sprawy odniosły się również rosyjskie władze.
- Sytuacja na Kubie jest rzeczywiście krytyczna. Zdajemy sobie z tego sprawę. Utrzymujemy intensywne kontakty z naszymi kubańskimi przyjaciółmi poprzez kanały dyplomatyczne i inne - zapewnił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, oskarżając USA o stosowanie "duszącej taktyki".
- Rozmawiamy z naszymi kubańskimi przyjaciółmi o możliwych sposobach rozwiązania tych problemów, a przynajmniej o udzieleniu wszelkiej możliwej pomocy - podsumował.














