"Sojusz zawiódł". Niemiecka gazeta krytycznie o akcji na polskim niebie
"Jeżeli celem Władimira Putina było sprowokowanie NATO, to prowokacja się udała. A jeśli był to test, to Sojusz zawiódł" - ocenia w piątek niemiecka gazeta "Sueddeutsche Zeitung". Publikacja zwraca uwagę na "niewystarczającą" reakcję sojuszników Polski z NATO, ale także ogłasza fiasko działań wojskowych. "Jeżeli 19 dronów zagraża krajowi NATO i jego obywatelom, to trzeba zestrzelić wszystkie 19 obiektów" - wskazuje.

W skrócie
- "Sueddeutsche Zeitung" krytykuje NATO za niewystarczającą reakcję na naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony.
- Podnoszona jest kwestia zestrzelenia jedynie kilku dronów oraz wysokich kosztów operacji.
- Dziennik podkreśla również brak jednoznacznej reakcji ze strony Donalda Trumpa i wskazuje na polityczne oraz militarne fiasko Sojuszu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Podczas gdy większość niemieckich mediów w słowach uznania wypowiada się na temat reakcji Zachodu i Polski na środowy atak rosyjskich dronów na nasz kraj, "Sueddeutsche Zeitung" jest o wiele bardziej krytyczna.
"Jeżeli celem Władimira Putina było sprowokowanie NATO, to prowokacja się udała. A jeśli był to test, to Sojusz zawiódł - zarówno militarnie, jak i politycznie" - czytamy w analizie Huberta Wetzela.
Rosyjskie drony w Polsce. "Sueddeutsche Zeitung": Prowokacja Putina się udała
Wetzel, powołując się na prezentowane dotychczas dane wojska, przypomina, że Rosjanie wysłali przez polsko-ukraińską granicę 19 dronów, które godzinami naruszały przestrzeń powietrzną NATO.
"Garść z nich została w końcu zestrzelona przez myśliwce Sojuszu. Następnie szefowie państw i rządów krajów NATO wyrazili swoje oburzenie. Było to zarówno z wojskowego, jak i politycznego punktu widzenia niewystarczające" - ocenia.
W jego opinii porażka działań na polu wojskowym polega na tym, że zestrzelone zostały zaledwie trzy lub cztery bezzałogowce, co jest "katastrofalnie złym bilnasem". Sugeruje przy tym, że przyczyną mogły być zbyt wysokie koszty operacji.
"Kto strzela chętnie nowoczesną rakietą o wartości 1 mln czy 2 mln dolarów w drona z dykty, których produkcja kosztuje Rosjan 10 000 dolarów za sztukę?" - pyta.
Dziennikarz podkreśla też, że NATO "nie jest sklepikiem", a obrona flanki wschodniej nie opiera się na amatorskich wyliczeniach. "Jeżeli 19 dronów zagraża krajowi NATO i jego obywatelom, to trzeba zestrzelić wszystkie 19 obiektów" - uważa, dodając, że Sojusz pokazał, że "nie jest przygotowany do wojny prowadzonej tymi metodami".
Jest w stanie zestrzelić kilka dronów, wykorzystując "ogromne nakłady", co przypomina "strzelanie z armat do wróbli".
"Ale czy Sojusz jest w stanie obronić się, gdy w ataku weźmie udział nie 19 ale 190 dronów dziennie? Albo 1900 w jednym tygodniu? W takiej sytuacji znajduje się Ukraina, która chroni swoje terytorium znacznie efektywniej" - zaznacza.
Rosyjskie drony w Polsce. Niemiecka gazeta krytyczna wobec NATO i Trumpa
Drugą kwestią jest ogłaszane przez Wetzela fiasko polityczne. Jego zdaniem polegało ono na tym, że choć szefowie państw i rządów europejskich krajów NATO wyrazili oburzenie, to Donald Trump - "jedyny człowiek w Sojuszu, którego słowo rzeczywiście ma wagę, ponieważ jest prezydentem przewodniej siły w NATO" - milczał.
"W każdym razie bardzo długo. We wtorek wieczorem czasu amerykańskiego, gdy nad Polską latały drony, Trump siedział w restauracji w Waszyngtonie. Dopiero w środę wieczorem dał głos za pomocą niejasnej wiadomości. Co z tymi dronami, napisał i dodał 'Here we go'" - czytamy w "Sueddeutsche Zeitung". "Trump nie wyjaśnił, o co mu chodzi" - skrytykował prezydenta komentator.
Wetzel nie ma złudzeń, że podczas gdy "myśliwce pod flagą NATO po raz pierwszy strzelały prawdziwą amunicją do rosyjskich obiektów wojskowych, prezydent zajmował się obiadem", po czym zamieścił na swojej platformie dwa "bzdurne zdania".
Jeżeli Putin zastanawiał się, jak ważna jest dla Trumpa obrona terytorium NATO, to może wyciągnąć wniosek, że "nie tak ważna jak stek z keczupem".
"Gdyby (Putin- red.) pytał, ile dronów siły zbrojne NATO, świadome ograniczeń budżetowych, są w stanie jednorazowo przechwycić, to teraz wie, że niecałe pół tuzina. Nikt nie powinien się zdziwić, jeżeli wkrótce Putin podejmie kolejną próbę" - czytamy w konkluzji.
Tekst w niemieckiej gazecie "Sueddeutsche Zeitung" został opublikowany w piątek rano, niedługo później szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał w rozmowie z Radiem Zet, że polską przestrzeń powietrzną naruszyło 21 dronów.













