"Snajperskie safari" podczas oblężenia. Strzelali za łapówki
Koszmar wojny w byłej Jugosławii miał posłużyć niektórym do "snajperskiego safari", czyli strzelania do bezbronnych cywilów. Według informacji do których dotarł jeden z włoskich dziennikarzy, głównie bogaci Włosi mieli za to płacić serbskim żołnierzom podczas trwającego cztery lata oblężenia Sarajewa.

W skrócie
- Podczas oblężenia Sarajewa miało dojść do zbrodniczego procederu tzw. "snajperskiego safari", w którym bogaci cudzoziemcy płacili za możliwość strzelania do cywilów.
- Według włoskiego dziennikarza Ezio Gavazzeniego, głównie Włosi oraz osoby z innych krajów Zachodu wręczali łapówki serbskim snajperom.
- Brytyjscy wojskowi nie potwierdzają tych doniesień, uznając je za miejską legendę, ale śledztwo w sprawie Włochów biorących udział w procederze nadal trwa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Oblężenie Sarajewa rozpoczęło się w 1992 roku, gdy Bośniacy w referendum wybrali niezależność od Jugosławii. Mimo międzynarodowego uznania niepodległości Bośni i Hercegowiny, jugosłowiańska armia zajęła miasto.
Oblężenie prowadzone przez serbską armię, w szeregach której byli też bośniaccy Serbowie, trwało cztery lata - zginęło w tym czasie ok. 11 tysięcy osób.
"Snajperskie safari" w Sarajewie. Ustalenia dziennikarskiego śledztwa
Według śledztwa przeprowadzonego przez włoskiego dziennikarza Ezio Gavazzeniego, wojenny koszmar miał posłużyć bogatym i wpływowym ludziom do "snajperskiego safari", czyli strzelania do cywilów. Umożliwiały to łapówki wręczane snajperom z serbskiej armii, którzy prowadzili bogaczy na zajmowane przez siebie pozycje, skąd strzelali do mieszkańców oblężonego miasta.
Choć doniesienia o podobnych praktykach pojawiały się już wcześniej, po śledztwie dziennikarza prokuratura w Mediolanie wszczęła w tej sprawie śledztwo, mające na celu ustalenie tożsamości Włochów dokonujących zabójstw na terenie byłej Jugosławii.
Wśród dowodów zebranych przez Gavazzeniego są m.in. zeznania jednego z byłych bośniackich oficerów wywiadu. Według niego Bośniacy przekazali informacje o zbrodniczej "turystyce" włoskiemu wywiadowi w 1994 roku i po kilku miesiącach ten proceder został powstrzymany. Swój raport w tej sprawie przygotowała także burmistrz Sarajewa Benjamina Karić.
"Ochotnicy" mieli lecieć z włoskiego Triestu, znajdującego się nieco ponad 600 kilometrów od Sarajewa. Po wylądowaniu na lotnisku w Belgradzie byli transportowani na wzgórza wokół miasta do miejsc, w których ukrywali się snajperzy. Choć dominującą nacją wykorzystującą oblężenie do sadystycznej zabawy w wojnę byli Włosi, w zbrodniczym procederze brali też udział obywatele innych państw, łącznie ponad sto osób.
Strzelanie do cywilów za pieniądze. "Dla rozrywki i satysfakcji"
Włoski dziennikarz przekazał gazecie "La Repubblica", że koszt miał wynosić ok. 100 tysięcy euro, biorąc pod uwagę obecną wartość waluty. Stawki miały się różnić w zależności od tego, czy strzelano do dzieci, kobiet czy mężczyzn.
- Nie było żadnych motywacji politycznych ani religijnych. Byli to bogaci ludzie, którzy jeździli tam dla rozrywki i osobistej satysfakcji - tłumaczy Gavazzeni.
- Byli tam Niemcy, Francuzi, Anglicy i inni. To ludzie ze wszystkich krajów zachodnich, którzy płacili duże sumy pieniędzy za to, żeby tam trafić i strzelać do cywilów - dodał.
Swoje motywacje Ezio Gavazzeni tłumaczy obejrzeniem w 2022 roku filmu "Sarajevo Safari" w reżyserii słoweńskiego reżysera Mirana Zupanicia. W produkcji na temat "polowań" mówił jeden z byłych serbskich żołnierzy.
Ustaleń Włocha nie potwierdzają brytyjscy wojskowi, którzy służyli w Sarajewie, cytowani anonimowo przez BBC. Ich zdaniem nie było żadnej "turystyki snajperskiej" głównie ze względu na trudności logistyczne. Jeden z żołnierzy stwierdził też, że strzelanie do cywilów to "miejska legenda".
Źródła: "The Guardian", BBC












