W skrócie
- W Hiszpanii potwierdzono trzeci w 2026 roku przypadek krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej.
- Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób podało, że wszystkie tegoroczne przypadki tej choroby w Europie wykryto w Hiszpanii i były spowodowane ukąszeniem przez kleszcza.
- W Grecji z kolei odnotowano wzrost liczby zakażeń wirusem Zachodniego Nilu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W hiszpańskiej Kastylii-la Manchy służby medyczne potwierdziły krymsko-kongijską gorączkę krwotoczną u 71-latka.
Hiszpańska agencja EFE poinformowała w czwartek, że mężczyzna jest w szpitalu. Służby medyczne przeprowadziły dochodzenie epidemiologiczne i osoby, które się z nim kontaktowały, są monitorowane.
Hiszpania. Trzeci przypadek krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej
Według Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) to trzeci w tym roku przypadek tej zakaźnej choroby w Europie. Wszystkie zarejestrowano w Hiszpanii.
Z danych ECDC wynika, że jedna z trzech osób, które chorowały na ten rodzaj gorączki krwotocznej, zmarła. Wiadomo też, że wszystkie zaraziły się po ukąszeniu przez kleszcza.
Krymsko-kongijska gorączka krwotoczna jest chorobą wirusową przenoszoną przez kleszcze, ale można zarazić się nią także przez bliski kontakt z chorym, jego wydzielinami i wydalinami oraz zanieczyszczonymi nimi przedmiotami.
Objawia się nagłym znacznym skokiem temperatury, silnym bólem głowy, dreszczami, bólami mięśni i stawów. Towarzyszą jej ponadto bóle brzucha, nudności, wymioty i biegunka, a w fazie krwotocznej występują wybroczyny na skórze oraz krwawienia z nosa i dziąseł.
Choroba odznacza się wysoką śmiertelnością, wynoszącą nawet 50 proc. ECDC oceniło ją jako "wschodzące zagrożenie w Europie" i zaleciło rejestrację każdego przypadku na kontynencie.
Grecja zanotowała wzrost zakażeń wirusem Zachodniego Nilu
Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób przygląda się nie tylko sytuacji w Hiszpanii, ale także i w Grecji. Tam bowiem z kolei odnotowano znaczny wzrost liczby zakażeń wirusem Zachodniego Nilu (WNF) - w ciągu ostatniego tygodnia zgłoszono 45 nowych przypadków.
W wyniku zakażenia WNF zmarło dziewięć osób, z których wszystkie przekroczyły 65 lat. U 81 pacjentów wystąpiły ciężkie objawy ze strony ośrodkowego układu nerwowego - przekazał portal Ekathimerini.
ECDC poinformowało w raporcie, że do końca lipca odnotowano zakażenia w siedmiu krajach: Włoszech, Grecji, Hiszpanii, Macedonii, Rumunii, Francji i Niemczech. W nadchodzących tygodniach spodziewać się kolejnych przypadków zachorowań. W poprzednich latach szczyt transmisji przypadał zazwyczaj na sierpień i wrzesień.
Gorączka Zachodniego Nilu jest chorobą wirusową. Przenoszą ją komary, a największym rezerwuarem są ptaki. Człowiek nie zaraża się bezpośrednio od innego człowieka.
Większość zakażeń WNF przebiega bezobjawowo. Na chorobę nie ma leku
Szacuje się, że około 80 proc. zakażeń WNF przebiega bezobjawowo. Osoby, u których występują objawy, skarżą się na gorączkę, zmęczenie, bóle głowy i osłabienie mięśniowe. W ciężkiej postaci zakażenia dochodzi do zapalenia mózgu lub opon mózgowo-rdzeniowych.
Obszarami stałego występowania WNF są Afryka, Ameryka Północna, Australia oraz Europa Południowa, ale w ostatnich latach wirus rozszerza swój zasięg na inne kraje ze strefy klimatu umiarkowanego. Od kilku lat w Europie odnotowuje się zachorowania u ludzi oraz u koni.
Na WNF nie ma leku, lecz można uchronić się przed zakażeniem, stosując środki przeciw komarom: repelenty, siatki w oknach, moskitiery. Powikłania występują najczęściej u osób starszych oraz chorych na schorzenia przewlekłe.
















