"Śmiercionośny atak na polecenie Donalda Trumpa". Bilans urósł do 64 osób
"Departament Wojny przeprowadził śmiercionośny atak kinetyczny na kolejny statek przemytniczy" - poinformował szef Pentagonu Pete Hegseth i dodał, że stało się tak "na polecenie Donalda Trumpa". Tym samym bilans "wojny USA z przemytnikami" nielegalnych środków wzrósł do co najmniej 64 ofiar.

W skrócie
- Amerykańska armia na polecenie Donalda Trumpa przeprowadziła kolejny śmiertelny atak na statek przemytników na Morzu Karaibskim.
- Liczba ofiar operacji wzrosła do 64, a Biały Dom nie udostępnia szczegółowego uzasadnienia tych działań.
- Demokraci domagają się ujawnienia opinii prawnych oraz listy celów ataków ze względu na obawy o legalność i przejrzystość operacji.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Amerykańskie wojsko zaatakowało kolejny statek przemytniczy na Morzu Karaibskim. "Należał do zorganizowanej grupy terrorystycznej" - oświadczył w niedzielnym wpisie sekretarz wojny Pete Hegseth. Nie podał natomiast konkretnej nazwy organizacji.
"Ten statek, jak każdy inny, był znany naszemu wywiadowi z udziału w nielegalnym przemycie narkotyków i również je transportował" - dodał Hegseth. W październiku CNN informował, że z polecenia Donalda Trumpa agencja CIA rozpoczęła "tajną misję wywiadowczą", wymierzoną w przemytników i zagraniczne kartele.
Statek przemytniczy ostrzelany. Zginęły kolejne osoby
Według szefa Pentagonu na pokładzie statku znajdowali się trzej mężczyźni. Żaden z nich nie przeżył ataku. "Nikt z żołnierzy amerykańskich nie ucierpiał" - podano w komunikacie.
To co najmniej piętnasty taki atak przeprowadzony przez armię Stanów Zjednoczonych na Karaibach lub wschodnich Pacyfiku od początku września. Na skutek specjalnej operacji w rejonach przybrzeżnych USA - jak wynika z oficjalnie wskazanych danych - zginęły łącznie 64 osoby.
Donald Trump konieczność zdecydowanych uderzeń na statki przemytnicze argumentował ryzykiem eskalacji problemów z dostępnością środków psychoaktywnych na rynku.
Zdaniem prezydenta Stany Zjednoczone toczą "konflikt zbrojny" z kartelami, a prawo ich zwalczania wynika z tego samego, z którego skorzystała administracja George W. Busha, wypowiadając wojnę terroryzmowi po atakach z 11 września 2001 roku na World Trade Center i Pentagon.
Wątpliwości wokół misji na polecenie Donalda Trumpa
Jak zauważają dziennikarze "The Guardian", Biały Dom nie reaguje natomiast na prośby o dokładne i prawne uzasadnienie tych ataków, a także o wskazanie szczegółów na temat ich ofiar.
W piątek do sekretarza stanu Marco Rubio został skierowany wniosek demokratów o ujawnienie zatajonych informacji. "Prosimy o dostarczenie wszystkich opinii prawnych związanych z tymi atakami oraz listy grup lub innych podmiotów, które prezydent uznał za będące celem ataku" - napisano w dokumencie cytowanym przez "The Guardian"
"(Administracja) wybiórczo dzieliła się tym, co czasami było sprzecznymi informacjami" - oceniono w piśmie. Pod wnioskiem podpisał się m.in. lider mniejszości w Senacie Chuck Schumer.












