W skrócie
- Współpracownicy Moniki Silvy Koniuszek twierdzą, że aktywistka prowadziła śledztwo dotyczące firmy związanej z rodziną prezydenta Ekwadoru.
- Przed śmiercią kobieta przekazała dowody ambasadzie USA.
- Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci Polki było uderzenie w głowę i uduszenie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Polska działaczka Monika Silva Koniuszek badała doniesienia dotyczące rodzinnej firmy prezydenta Ekwadoru Daniela Noboa. Aktywiści z tego kraju twierdzą, że "zamordowano ją, by ją uciszyć" - opisuje brytyjski dziennik "The Guardian".
Monika Silva Koniuszek prowadziła śledztwo ws. rodzinnej firmy prezydenta Ekwadoru?
Współpracownicy Polki twierdzą, że kobieta rozpoczęła śledztwo w sprawie Noboa Trading, koncernu owocowego należącego do rodziny prawicowego prezydenta Ekwadoru Daniela Noboa.
Według nich Silva Koniuszek badała doniesienia dotyczące przejęcia kilku ton kokainy w kontenerach z bananami należących do Noboa Trading. Aktywiści podkreślają, że śledztwo w tej sprawie opóźniali wysocy rangą urzędnicy ekwadorskiego wymiaru sprawiedliwości.
Krótko przed śmiercią działaczka miała powiedzieć znajomym, że przekazała zgromadzone dowody ambasadzie USA w Quito.
"The Guardian" podaje, że Silva Koniuszek zajmowała się też sprawą siatki handlującej gruntami. W proceder miały być zamieszane osoby z powiązaniami politycznymi w prowincji Santa Elena, gdzie mieszkała aktywistka.
Jej znajomi twierdzą również, że Silva Koniuszek była ofiarą nękania ze strony wymiaru sprawiedliwości oraz otrzymywała "wyraźne groźby śmierci. Wszystko to rzekomo miało związek z siatką przestępczą, która w listopadzie 2025 roku zamordowała innego aktywistę, lokalnego dziennikarza Robinsona del Pezo.
Śmierć Moniki Silvy Koniuszek. Ustalenia śledczych
41-letnia Monika Silva Koniuszek została znaleziona martwa 8 czerwca w swoim domu w Montanita, nadmorskiej miejscowości w ekwadorskiej prowincji Santa Elena. Ciało leżało na podłodze z pętlą na szyi.
Dzień po jej śmierci, jeszcze przed opublikowaniem wyników sekcji zwłok, minister spraw wewnętrznych Ekwadoru John Reimberg stwierdził, że wstępna hipoteza zakłada samobójstwo. - Niezbędne dowody pozwalające na wyciągniecie takiego wniosku znaleziono na miejscu zdarzenia - mówił polityk lokalnym mediom.
Jednak w piątek sekcja zwłok przeprowadzona w Guayaquil wykazała, że przyczyną śmierci kobiety było uderzenie w głowę i uduszenie.
- Na podstawie raportów kryminalistycznych jesteśmy przekonani, że była to śmierć gwałtowna. W związku z tym domniemana sugestia, że było to samobójstwo, nie ma sensu - powiedziała adwokatka Lita Martínez, dyrektor Ekwadorskiego Centrum Promocji i Działalności na rzecz Kobiet.
Monika Silva Koniuszek dostawała groźby
W Ekwadorze Silva Koniuszek mieszkała od ponad dekady. Zajmowała się ujawnianiem przestępstw przeciwko środowisku i korupcji, współpracowała z lokalnymi dziennikarzami. Na swoich profilach w mediach społecznościowych napisała: "Nie trzeba się urodzić w Ekwadorze, żeby go kochać i bronić tego, co słuszne". Była matką dwóch córek w wieku czterech i dziewięciu lat.
- Monika była najodważniejszą osobą, jaką kiedykolwiek spotkałam - powiedziała Beth Pitts, 47-letnia brytyjska pisarka i aktywistka, która współpracowała z Polką przy lokalnych kampaniach.
- Często była samotnym głosem, publicznie i głośno potępiającym korupcję i przestępstwa przeciwko środowisku, kiedy wszyscy inni bali się zabrać głos - powiedziała Pitts, która mieszka w Ekwadorze od 13 lat.
- Poza swoją działalnością była oddaną samotną matką i wspaniałą przyjaciółką. Nawet gdy otrzymywała groźby śmierci, wciąż znajdowała czas, by zapytać, jak się mam, i zaoferować mi swoje wsparcie - dodała Pitts.
Również przyjaciółka Silvy Koniuszek Joanna Cuper mówiła TVP Info, że aktywistka twierdziła, iż była "śledzona i obserwowana". - Nikt z nas nie wierzy, że popełniła samobójstwo - powiedziała.
- Mówiła, że kartele wyznaczyły nagrodę za jej głowę. Trzy lata temu jej ówczesny mąż zabrał dzieci do Brazylii, ponieważ otrzymywała groźby, że ona i jej dzieci zostaną zamordowane - dodała Cuper.
Apel polskiej ambasady o "niezależne i przejrzyste śledztwo"
W zeszłym tygodniu prokuratura w Polsce potwierdziła, że zwróciła się do władz Ekwadoru prowadzących śledztwo w sprawie śmierci Silvy Koniuszek z prośbą o wzajemną pomoc prawną, sugerując jednocześnie, że chciałaby aktywnie uczestniczyć w dochodzeniu.
Ambasada Polski w sąsiednim Peru wyraziła nadzieję, że "właściwe organy przeprowadzą szybkie, dokładne, niezależne i przejrzyste śledztwo", aby "wyjaśnić okoliczności sprawy i zapewnić pociągnięcie winnych do odpowiedzialności".
Dodano przy tym dobitnie: "Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej podkreśla znaczenie ochrony obrońców praw człowieka, dziennikarzy, działaczy społecznych oraz wszystkich osób angażujących się w życie obywatelskie".
Społeczność Montanita stworzyła miejsce pamięci poświęcone Silvie Koniuszek. Ludzie przynosili zdjęcia i kwiaty, zapalano świece. Lokalni artyści namalowali mural dla uczczenia Polki, a mieszkańcy nazwali jedną z ulic jej imieniem.


















