Reklama

Reklama

Słynny pisarz pozwany przez Giorgię Meloni. Grożą mu trzy lata więzienia

Słynny włoski pisarz i publicysta Roberto Saviano stanie przed sądem. Autora "Gomorry" pozwała Giorgia Meloni. Dwa lata temu Saviano w ostrych słowach krytykował polityków prawicy oraz będącą w opozycji obecną premier Włoch, za opowiadanie się przeciwko przyjmowaniu imigrantów z Afryki. Pisarz określił mianem "łajdaków" polityków, którzy krytykowali organizacje pozarządowe niosące pomoc migrantom w pobliżu włoskich wybrzeży. Saviano grożą trzy lata więzienia.

Sprawa miała swój początek w 2019 r., gdy w programie telewizyjnym "Piazzapulita" Roberto Saviano określił mianem "łajdaków" (bastardi), będącą wówczas w opozycji Giorgię Meloni i ówczesnego wicepremiera Matteo Salviniego. Wypowiedź autora "Gomorry" była reakcją na doniesienia o śmierci sześciomiesięcznego chłopca z Gwinei, który nie przeżył przeprawy przez Morze Śródziemne. 

Saviano vs Meloni. Wkrótce ruszy proces

Słynny pisarz i publicysta odniósł się w ten sposób do postawy prawicowych polityków, wedle której niesienie pomocy rozbitkom, przedostającym się przez Morze Śródziemne do Europy nie powinno być obowiązkiem włoskiego rządu. Taką linie utrzymywała w 2019 r. liderka opozycyjnych wówczas Braci Włochów oraz przywódca Ligi. Matteo Salvini jako wicepremier i szef MSW w rządach Giuseppe Conte (2018-2019 r.) dał się poznać jako zwolennik rygorystycznej polityki migracyjnej i uchodźczej. To on podejmował decyzję o niewpuszczaniu do włoskich portów statków z migrantami z Afryki. Salvini oraz Meloni podkreślali, że udzielanie pomocy ludziom w morzu nie jest wymagane, gdyż działalność statków organizacji pozarządowych przywożących rozbitków na włoski brzeg "zagraża pokojowi i bezpieczeństwu narodowemu".

Reklama

W trakcie telewizyjnego programu, Saviano w ostrych słowach komentował poczynania polityków prawicy. Określił mianem "łajdaków" tych wszystkich, którzy powtarzają informacje, jakoby organizacje pozarządowe ratujące migrantów na Morzu Śródziemnym były "taksówkami" przez morze. 

Przypomnijmy, że Saviano żyje pod policyjną ochroną od 2006 r., gdy włoska mafia wydała na niego wyrok śmierci za książkę "Gomorra".

Jednocześnie Saviano chwalił wolontariuszy z hiszpańskiej organizacji pozarządowej Open Arms, którzy uratowali wtedy 110 osób z tonącego pontonu z uciekinierami usiłującymi przedostać się z Libii do Europy. To wtedy sześciomiesięczny chłopiec oraz pięć innych osób poniosło śmierć. "Jak w ogóle można tak myśleć?" - komentował poglądy Giorgii Meloni w sprawie nieratowania rozbitków. I to właśnie obecna włoska premier wytoczyła proces pisarzowi z powodu użycia przez niego słowa "łajdacy". Saviano grożą trzy lata więzienia. Pierwsza rozprawa przewidziana jest na 15 listopada.

Włoski pisarz nie obawia się jednak skazania. W opublikowanej kilka dni temu rozmowie z dziennikiem "La Stampa" podkreślił, że podtrzymuje swoje oburzenie i pogardę wobec osób, które wykorzystują kryzys humanitarny na morzu dla partykularnych celów politycznych. Saviano bez wahania przyznał, że użyłby słowa "łajdacy" raz jeszcze. 

Włochy. Polityka rządu wobec migrantów na morzu

Od czasu objęcia władzy nowy włoski rząd nawiązuje do polityki Salviniego z koalicyjnego rządu jego partii z Ruchem Pięciu Gwiazd (znajdującego się u władzy w latach 2018-2019). Przypomnijmy, że politykowi postawiono zarzuty związane z tym, że w 2019 r. nakazał przez 19 dni przetrzymywać statek ze 164 uratowanymi na morzu migrantami i nie wpuszczał go do portu.

Obecny szef MSW Włoch Matteo Piantedosi, krytycznie wypowiedział się ostatnio na temat statków ratunkowych należących do organizacji pozarządowych, twierdząc, że takie rozwiązanie jest "sprzeczne z duchem europejskich zasad dotyczących kontroli granic". Odmawiając kilku statkom prawa do zacumowania, powiedział, że imigranci powinni ubiegać się o azyl w państwach, w których zostały zarejestrowane przewożące ich statki. Ostatecznie Włochy przyjęły tylko tych imigrantów, których stan nie pozwalał na przewiezienie ich dalej do Europy. Niektórzy z imigrantów w gestach protestu rozpoczęli strajki głodowe lub zaczęli rzucać się za burtę.

Kilka dni temu rozstrzygnęły się losy 234 migrantów, którzy od kilku tygodni oczekiwali na przyjęcie u wybrzeży Sycylii na pokładzie statku Ocean Viking pływającego pod norweską banderą i udzielającego pomocy migrantom chcącym się przedostać do Europy. Jednostka została ostatecznie przyjęta we Francji.

Nowy włoski rząd odmówił przyjęcia statku do sycylijskich portów. Giorgia Meloni argumentowała, że w ten sposób do jej kraju dotarło już w tym roku 90 tys. migrantów, podczas gdy inne państwa europejskie nie wywiązały się jeszcze ze swych zobowiązań względem przybywających ludzi. Decyzja władz Italii spotkała się z ostrą krytyką ze strony Francji, a także instytucji unijnych. Władze francuskie uzasadniają swoją decyzję "obowiązkiem humanitarnym", którego ich zdaniem nie dopełniły Włochy, zrzucając go na Francję. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy